niedziela, 20 listopada 2016

Białe

  


 Zgodnie z przepowiednią nawiedziło nas białe.Tak jak obiecali.Z godzinnym opóźnieniem.Spadło,poleżało tydzień i stopniało.Troszkę postraszyło mrozem(-10). Dzieciaki miały frajdę.Zrobiło się jasno,czysto i .... kierunek wiatru się zmienił.Wszystko spłynęło a resztę przykryła mgła.Tyle z nowinek pogodowych.

  Robótkowo też w białej tonacji.Jak zwykle o tej porze roku na tapecie są snieżynki i bombki.Na razie niewiele,bo w pracy młyn a po powrocie do domu są ważniejsze sprawy niż gałgany.Zaprezentuje zatem te,które udało mi się ostatnio wyprodukować.






  Zapowiada mi się trochę wolnego,ale nie na początku grudnia tak jak sobie to planowałam,tylko tuż przed samymi świętami.Zatem odpuszczam sobie wszelkie roboty remontowe na "po nowym roku".
A przed nami nowy tydzień.Mam nadzieję,że będzie spokojniejszy niż ten dobiegający końca bo inaczej wyzione ducha.Poziom stresu sięga zenitu.I niech mi tu nikt nie mówi,że adrenalina nas motywuje.
Ściskam Was:)

czwartek, 3 listopada 2016

Szaro

    


  Słońce nas opuściło chyba na dobre.Dni zrobiły się krótkie i wokół przybywa szarości.Plusem jest to,że nastał czas długich wieczorów,świec i kominka.



      Ten elektryczny,choć co niektórych rozśmiesza do łez, ma sporo plusów.Pierwszy to choćby ten,że można go posiadać w lokalach,w których zainstalowanie tradycyjnego kominka jest niemożliwe.Drugi plus: nie ma w domu czarnego syfu,który gwarantuje kominek z prawdziwego zdarzenia.Nie muszę martwić się o opał i jego składowanie,ani też wstawać w mroźny poranek i go rozpalać.Robię pstryk i się pali.Płomien też można regulować:D
Jeśli chodzi zaś o otaczającą szarość to właściwie też mi nie przeszkadza.Taka jest kolej losu.Po długim i pięknym lecie przyszedł czas na szarą jesień.Na szczęście nie leje i nie wieje:)
Lubię szary kolor i we wnętrzach i w garderobie.Po latach bieli panującej w sypialni nadchodzi teraz era szarości.W lecie,gdy słońce niemal wcale nie zachodzi,biała sypialnia bywa trochę kłopotliwa.Jest zbyt jasna co mnie wkurza bo zawsze miałam problemy z zasypianiem.Jak słońce w środku nocy wali prosto w okno to nawet roleta nie pomoże.Znudziła mi się biel  w tym pomieszczeniu i postanowiłam ją nieco "przygasić".Najpierw zafundowałam sobie szary zagłówek.Teraz robią się na drutach szare chodniki ze sznurka.Własciwie to jeden jest już gotowy a drugi dopiero będzie się robił :)



  Chodzi mi po głowie szara ściana ale jak to moj mąż ma w zwyczaju mówić: zobaczy się.
Ciekawa jestem tylko kiedy?!
W grudniu po południu.Dokładnie w pierwszym tygodniu grudnia,bo marzy mi się wybrać zaległy urlop:)
Mam nadzieję, że zdąrzę wydłubać do tego czasu drugi chodnik.


  W sklepach pojawiły się pepperkaker i julebrus i w końcu nawiedzają mnie pomysły świąteczne.Istnieje jednak obawa,że nic z tego nie wyjdzie bo czas zapieprza a ja ledwo łapię zakręt.Mam też zapotrzebowanie na nowy sweterek,bo z poprzednich udało mi się wyrosnąć.Wełnę kupiłam rok temu i wciąż spoczywa w pudle :)



 Zakupowego szaleństwa jeszcze nie koniec.Nie potrafiłam sobie odmówić odrobinki przyjemności i sprawiłam sobie komplet drutów.




Na koniec trochę kolorowych obrazków z okolicy.Tym razem Oslo-Akerbrygge.Zdjęcia zrobione na początku października,gdy było jeszcze słonecznie i ciepło.


















       I to były ostatnie kolorowe obrazki zrobione w tym roku.Meteorolodzy obiecują rychłe opady śniegu,więc kolejne zdjęcia o ile prognozy się sprawdzą być może będą w innej tonacji.Na razie zaczęło lekko mrozić:)