sobota, 13 lutego 2016

A do wiosny wciaz daleko

Oslo noca

   Luty mamy w polowie za soba.Dnia zaczyna stopniowo przybywac.Zima wciaz sie jakos trzyma choc czasami lekko niedomaga.Prawie jak ja:) Od czasu do czasu pojawi sie na chwilke slonce i zaczyna sie chciec zyc,choc do wiosny jeszcze daleko.
Ostatnio wzielo mnie na dzierganie i mania dziergania wciaz trwa.Powstaly kolejne "Mariusowe" czapki w hurtowej niemal ilosci.Tym razem nie w tradycyjnych kolorach (granatowy,czerwony i bialy) a w kolorze szarym i bialym.Dziergane z alpaki.Na zdjeciu ponizej komplet dla mamy i dziecia:) Pozostale wydlubane w ostatnim czasie czapki sa identyczne:D wiec ich nie upubliczniam.Na drutach kolejna robotka,ale to bedzie temat na kolejny raz.Troche opornie idzie bo jak zwykle czasu na przyjemnosci mam niewiele.Jak widac staram sie pisac choc jeden wpis na miesiac.Czy wytrzymam w postanowieniu czas pokaze:)



    W przerwie miedzy drutami mecze firanki,do ktorych zabieralam sie rok:) Jak je zmecze to pokaze w calej okazalosci.



  W tzw. miedzyczasie powstaly kolejne lniane serduszka,na ktore wciaz sie znajduja amatorzy i choc sobie powtarzalam,ze juz nie bede ich szyc,to ciagle ktos sie o nie pyta.



  A teraz bedzie cos dla oka.
Ostatnio troche sie dzialo na niebie i udalo mi sie myjac okna upolowac piekne Halo w calej okazalosci,



i zorze,ktore tanczyly na niebie tuz przed swietami


  i kominy swietlne



 I to tyle.Wiecej nic sie nie dzialo:)

     Dziekuje za komantarze pod ostatnim wpisem.Jest mi niezmiernie milo,ze ktos tu jeszcze zaglada i ma ochote naskrobac kilka slow.Dla Was postaram sie umieszczac wpisy nieco czesciej niz w ubieglym roku:)