środa, 21 września 2016

Tam gdzie diabeł nie chce mówić dobranoc.


             Frøya
 O niej mowa.Moje zadupie na zadupiu.Wyspa w regionie Sør Trøndelag.Polączona z wyspą Hitra tunelem podmorskim o długości 5300 m.Druga co do wielkości z ponad 5000 wysp i wysepek niezwykłego szkierowego archipelagu.Krajobraz wyspy jest zróżnicowany.Lekko pagórkowaty,miejscami przypominający pustynię skalną.Pełno jezior/zbiorników wodnych będących pozostałością po topniejącym śniegu.Sporo kwiecistych łąk,bagien i wrzosowisk.Często można spotkać stada pasących się jeleni,kolonie maskonurów na skalistym brzegu lub krążące wysoko na niebie orły.
 Ciekawostką są  oba podmorskie tunele łączące wyspy Hitra i Frøya ze stałym lądem.Wybudowany w 1994 roku Hitratunellen-tunel łączący wyspę Hitra z resztą kontynentu jest najgłębszym tunelem w swiecie.Ma on długość 5,7 km i został wybudowany na głębokości 264 m pod poziomem morza.Maksymalne pochylenie tunelu wynosi 10%.Połowę tunelu zjeżdża się ostro w dół a potem ostro w górę.Uwaga dla tych,którzy planują wycieczkę: w połowie tunelu stoi sprawnie działający fotoradar:D 
Frøyatunellen-tunel łączący wyspę Frøya z wyspą Hitra ma długość 5,3 km i wybudowano go na głębokości 155 m pod poziomem morza.I tu też w połowie tunelu stoi tzw.łapacz.
  Obie wyspy stanowią niemałą atrakcję dla wędkarzy.Stąd moja obecność w tym miejscu:D Przejazd tunelami obecnie jest bezpłatny.
      Przebywając na wyspach Hitra i Frøya warto odłożyć wędki na bok i w wietrzne dni udać się pozwiedzać okolicę.Dziś skupię się na wyspie Frøya.Hitrę już kiedyś wspominałam,ale w związku z tym,że robótkowo u mnie kiepsko i nie ma się czym chwalić,kolejne wpisy poświęcę moim wędrówkom po Norwegii.
 Skoro już dotarliśmy na Frøye warto objechać wyspę dookoła.Krajobraz zmienia się jak w kalejdoskopie.Raz jest fiord i skaliste wybrzeże,raz połacie wrzosowisk,troche pastwisk z "łowieckami" i skalna pustynia.Niemal jak na ksieżycu.Wszędzie skała.
 Warto podjechać do Titran,osady rybackiej w zachodniej części wyspy.Miejsce atrakcyjne z kilku powodów min.z przepięknych widoków na morze norweskie i latarnie morską Sletringen.Warto też zobaczyć fort Stabben-kompleks bunkrów wybudowany podczas wojny,stanowiący część Wału Atlantyckiego, i na koniec moje odkrycie:kawiarenka z tradycją sięgającą czasów przedwojennych.Fortowi Stabben poświęcę osobny wpis.

               Zacznę zatem od Gaustadbrygga.

 Gaustadbrygga to nadbrzeże portowe do którego przybijały i wciąż przybijają kutry rybackie.Właścicielem nadbrzeża był Isak Gaustad.Przy nadbrzeżu mieścił się jedyny w okolicy sklep,w którym zaopatrywali się mieszkańcy prawie całej wyspy oraz rybacy przybywający niemal z całego wybrzeża zachodniego Norwegii.Obecnie w tym budynku miesci się kawiarenka.Otwarta w niektóre dni w sezonie letnim czyli od połowy czerwca do połowy sierpnia:) i czasami w niedziele poza sezonem.Właścicielka informuje na Fejsie,kiedy będzie można wpaść na kawę i tradycyjne ciastoTitrankake,którego przepis jest jej tajemnicą.Za żadne skarby nie chciała uchylić rąbka tajemnicy.Dostałam w zamian słoiczek syropu z mniszka:)
Ściany kawiarni ozdobione są starymi sprzed ponad stu lat zdjęciami miejcowości,nadbrzeża i rybaków.Jest też ścianka z "darowiznami" gości,na której znalazłam znajomo wyglądające banknoty:)
Wnętrze jakby z poprzedniej epoki.Czas tu się zatrzymał w latach 50-60.Na ladzie stoi dobrze nam znana z warzywniaka waga,na komodach leżą stare korkowe boje używane przy zakładaniu sieci,które stały się dla mnie numerem jeden na liscie polowań. Jest też kącik czytelniczy.W kawiarni oprócz kawy i ciast można spróbować dań lokalnej kuchni.Oczywiście w karcie dań królują ryby.Ja polecam fiskekaker czyli kotlety rybne. Nowoczesność też tu dotarła i można płacić kartą.

















I kto bypomyślał,że na takim zadupiu znajduje się taka perełka:)


           Latarnia morska Sletringen Fyr 

Położona jest na zachód od Titran na płaskiej wysepce.Ma 45 m wysokości i jest najwyższą latarnią morską w Norwegii.Zbudowana w 1923 roku zastąpiła niższą latarnie,która została postawiona w 1889 roku po tragedii,jaka miała miejsce w nocy 14 października tego samego roku.





        Tragedia w Titran.

Do tragedii doszło w nocy z 13 na 14 października 1899 roku kiedy to 29 łodzi rybackich "wyszło" w morze i nigdy nie wróciło z powrotem.140 rybaków z całej Norwegii środkowej zaginęło podczas burzy na morzu.Przed kościołem w Titran stoi pomnik upamiętniający tragedię.Odsłonięty został w 1949 roku.Odnowiony niedawno.



               Na koniec Frøya widziana moim okiem:)
















































   Wymęczyłam Was trochę.Kto wytrwał do końca?

         A może ktoś nabrał ochoty na wycieczkę?

6 komentarzy:

  1. Z ogromną ciekawością co dalej, dotrwałam do końca. Marzy mi się, aby to wszystko zobaczyć. Mam nadzieje, ze szybciutko będzie ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za pokazanie tych cudów. Ja po przeczytaniu "Sagi o ludziach lodu" zamarzyłam aby znaleźć się w podobnych klimatach. Ale to jedno z tych marzeń, które raczej się nie spełnią. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janeczo Kochana,marzenia sa po aby sie spelnialy wiec skad ten pesymizm?Nigdy nic nie wiadomo:)

      Usuń
  3. Ach, Jadis, strzał prosto w serce:) Te domki, woda, dzikość. Lece patrzeć, czy to daleko;) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kliknij w zielony napis Frøya.Otworzy Ci się mapka.

      Usuń