sobota, 23 maja 2015

10 rocznie cz.4


        Kolejna ksiazka,ktora chce Wam polecic.

       "Lubie zyc" 
Ewa Blaszczyk w rozmowie z Agnieszka Litorowicz-Siegert



   Ewa Blaszczyk bez cenzury,bez tabu.O sobie i o swoich uczuciach.
"Lubie zyc" to zapis dwudziestu rozmow o rzeczach bardzo powaznych i zupelnie blahych.W dialogu poruszanych jest bardzo wiele tematow ,od lekkich jak np.moda az po te najtrudniejsze jak szukanie sensu w traumatycznych przezyciach.Jak wiekszosc wie takich prezyc w zyciu aktorki nie brakowalo.
Kilkanascie lat temu jedna z corek Pani Ewy po tym jak zaksztusila sie tabletka ,zapadla w spiaczke w ktorej pozostaje do dnia dzisiejszego.Zdarzenie to mialo miejsce zaledwie trzy miesiace po naglej smierci meza aktorki.Pomimo wielkiego zyciowego dramatu aktorka nie zalamala sie i wraz z ks.Wojciechem Drozdowiczem zalozyla fundacje "Akogo?" niosaca pomoc dzieciom po ciezkich urazach neurologicznych.Od grudnia 2012 dziala klinika "Budzik",w ktorej powstanie Ewa Blaszczyk wlozyla wiele wysilku.
"Lubie zyc" nie jest jednak ksiazka o smutku i cierpieniu.Bije z niej ogromna sila,optymizm i pasja zycia.Czytajac te ksiazke czesto zastanawialam sie nad tym jak wiele mozna zniesc w sytuacji kryzysowej,choc przyznam sie szczerze,ze nie wiem czy potafilabym poradzic sobie z taka trauma.Mam gleboka nadzieje,ze los oszczedzi mi takich przezyc.Szczerze podziwiam Pania Ewe,ze potrafila sie "zebrac w kupe" i zmobilizowac sily aby zapewnic doskonala opieke jednej z corek nie krzywdzac "po drodze" drugiej.Dla mnie to kobieta-guru.
  "Lubie zyc" to ksiazka z tych,ktora "lyka" sie w jedna noc.Tak bylo w moim przypadku.Ksiazka pelna optymizmu i dajaca sile a zarazem lekcja pokory,dla tych ktorzy wynajduja sobie problemy i narzekaja,ze np.listki na krzaczkach blade.
     Polecam!
      



sobota, 9 maja 2015

10 rocznie cz.3




         Kolejna czesc serii "10 rocznie".
    Na tapecie "Dziunia" wczesniej polecana przez kierowniczke zamiesznia Pauline :)
"Dziunie"polecam jak najbardziej,choc te jej przygody czasami byly lekko przerysowane.Choc w zyciu Dziuni bylo wiecej smutnego niz wesolego mam nadzieje,ze wkrotce ukaza sie jej dalsze losy.Ksiazka wciaga i czytajac ja pewnie kazda z nas znajdzie w sobie kawalek Dziuni.Dziunia stala mi sie bliska chocby z tego powodu ze ja tez nazywana bywam Dziunia:)


   
                  Milego weekendowania!