piątek, 28 lutego 2014

Nie samym chlebem...

      

     
 ...ale paczkami czlowiek dzis zyje.
Oj tak!Objadlam sie dzis nimi za caly rok.U mnie paczki sa tylko w tlusty czwartek,bo w Norwegii ciezko o paczki.Sa tzw."berlinboller",tez dobre ale nie tak jak nasze polskie.
   Robotkowo duzo sie dzieje.Sporo szycia w ostatnim czasie.Troche poduch,ktorych nie zdazylam uwiecznic na zdjeciach,posciel dla siostrzenicy i kilka lnianych serduszek.W planach nowe poduchy na sofe(tym razem dla mnie) i podkladki na stol.Marza mi sie pokrowce na krzesla ale czas nie jest moim sprzymierzencem.
   Zima u nas zaczyna stopniowo "odpuszczac".W tym roku byla bardzo krotka i lagodna.Spadlo malo sniegu co z pewnoscia zaowocuje podwyzka cen pradu.Pocieszajace jest to,ze zaczyna sie rozwidniac a temperatury w dzien sa na plusie.Za to slonca nie widzielismy od trzech miesiecy.Mam nadzieje,ze wkrotce sie to zmieni!Na wybuch wiosny przyjdzie jeszcze poczekac.Jakies dwa miesiace:)).
  Przede mna kolejny weekend w pracy.A nawet 2 z rzedu.Nadrabiam troche dyzurow zeby potem miec kilka dni wolnych za jednym zamachem.Jutro w przedszkolu karnawal.Adas wystapi w stroju kurczaczka mojej produkcji.Pelna jestem obaw bo Adas charakterny i znajac jego zacietosc,piorka z dupki rwal bedzie.Tak bylo w przypadku "nisefest".Za cholere  nie dal sie wsadzic w stroj mikolaja.Dzis odbyla sie proba generalna i uwiecznilam kurczaczka zanim bedzie goly :)



    Tu z kolei zaprezentuje wyzej wspomniane serducha,ktore zaczynaja wychodzic mi bokiem.Przed swietami naszylam sie ich cala mase choc na "julemarked-zie" wziecia nie mialy.Potem zjawila sie u mnie "taka jedna ;)" i wymiotla wszystkie.A potem jeszcze jedna  i jeszcze jedna... i tak mi obrzydly,ze nie chcialo mi sie zdjec robic.Zreszta i tak swiatlo kiepskie.


  
      Teraz kolej na posciel.Troche ciezko bylo ja obfotografowac:)





Nastepnym razem bedzie o moich poczynaniach z filcem:)
Milego weekendu!


niedziela, 9 lutego 2014

Lina


     Jakie to nasze zycie bywa przewrotne.Dopiero co cieszylam sie mala Sofie a tu jak grom z jasnego nieba spada wiadomosc o smierci kolezanki.Wciaz to do mnie nie dociera.Nie moge tego zrozumiec.Bo jak?Mloda dziewczyna,zdrowa,pelna energii nagle traci przytomnosc i nigdy jej nie odzyskuje.Rozlegly udar mozgu.W wieku trzydziestu trzech lat.Szok!
    Nasza przyjazn byla "szorstka".Czesto sie sprzeczalysmy,nie cierpialysmy ze soba pracowac,ale na lunch zawsze szlysmy razem.Nawet wtedy,gdy bylysmy na siebie "nabrachane".Siedzialysmy na przeciwko siebie wciagajac kanapki i gapilysmy sie w okno.Po pracy szlysmy na T-bane (metro) nie zamieniajac ani jednego slowa i razem wsiadalysmy do wagonu.Jechalysmy w milczeniu i milczac sie rozstawalysmy.To nasze milczenie czasami trwalo kilka dni.Potem nam przechodzilo i robilysmy wypad na miasto albo na ryby:)Razem odeszlysmy ze "starej " pracy i rzadko sie widywalysmy.Ostatnio przed swietami.Przypadkiem.W centrum handlowym.Jak za dawnych czasow poszlysmy na quesadilla i 2 galy lodow.Mialysmy sie spotkac po nowym roku...



   

poniedziałek, 3 lutego 2014

Sofie




  
              Dwa tygodnie temu na swiat przyszla ta slodka kruszynka.Sofie.Coreczka mojej najserdeczniejszej przyjaciolki.Przezywalam te ciaze prawie tak samo jak moje:)
Jest taka slodziutka,ze musialam Wam ja pokazac.Juz nie moge sie doczekac wiosny,kiedy wybierzemy sie do Kristiansand w odwiedziny.Poki co dla malej ksiezniczki uszylam rozek.Pomysl zywcem zerzniety od Ateny,choc nie tak piekny jak w jej wykonaniu.Oto moja podrobka:





              A co u mnie?Zima.Sniegu pelno.Temperatura weszla na plus i raz pada snieg,raz pada deszcz i do tego mgla.Zdecydowanie wole mroz.
    Robotkowo troche marnie.Nie z braku weny lecz z braku czasu.Zalegam z czterema zleceniami.Mam 2 dni wolnego i musze sie z nimi szybko uporac.Do glowy przyszedl mi pomysl.Postanowilam poprobowac sil w filcowaniu.Zamierzam zrobic sobie szal.Co z tego wyjdzie jeszcze nie wiem:).Zaopatrzylam sie w welne,folie i grønnsåpe.Mam nadzieje,ze zapal mi nie przejdzie:))
Chetnie poslucham rad od doswiadczonych "filcownic".
        
                 A teraz ide szyc poduszki,bo zleceniodawczyni mnie ponagla:)