niedziela, 9 lutego 2014

Lina


     Jakie to nasze zycie bywa przewrotne.Dopiero co cieszylam sie mala Sofie a tu jak grom z jasnego nieba spada wiadomosc o smierci kolezanki.Wciaz to do mnie nie dociera.Nie moge tego zrozumiec.Bo jak?Mloda dziewczyna,zdrowa,pelna energii nagle traci przytomnosc i nigdy jej nie odzyskuje.Rozlegly udar mozgu.W wieku trzydziestu trzech lat.Szok!
    Nasza przyjazn byla "szorstka".Czesto sie sprzeczalysmy,nie cierpialysmy ze soba pracowac,ale na lunch zawsze szlysmy razem.Nawet wtedy,gdy bylysmy na siebie "nabrachane".Siedzialysmy na przeciwko siebie wciagajac kanapki i gapilysmy sie w okno.Po pracy szlysmy na T-bane (metro) nie zamieniajac ani jednego slowa i razem wsiadalysmy do wagonu.Jechalysmy w milczeniu i milczac sie rozstawalysmy.To nasze milczenie czasami trwalo kilka dni.Potem nam przechodzilo i robilysmy wypad na miasto albo na ryby:)Razem odeszlysmy ze "starej " pracy i rzadko sie widywalysmy.Ostatnio przed swietami.Przypadkiem.W centrum handlowym.Jak za dawnych czasow poszlysmy na quesadilla i 2 galy lodow.Mialysmy sie spotkac po nowym roku...



   

14 komentarzy:

  1. Straszna widomość bardzo mi przykro .

    OdpowiedzUsuń
  2. Decyzje "Góry" bywają zaskakujące. Nic nie możemy na nie poradzić, nie rozumiemy tego, cierpimy. Pozostaje tylko cień wiary, że to ma jakiś sens, który być może kiedyś poznamy. Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy to mama małej Sofi? Przerażająca jest ta kruchość życia, nie mogę tego zrozumieć i boję się że to może spotkać każdego z nas w najmniej spodziewanym momencie :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak mi przykro... Wszystkich szkoda, ale młodych najbardziej, bo mieli jeszcze tyle lat przed sobą.

    OdpowiedzUsuń
  5. To smutne, ale ludzie odchodza. I najczesciej tak nagle.

    OdpowiedzUsuń
  6. Po raz ktorys wracam do Twojego wpisu i za kazdym razem jak inne osoby czuje smutek, pomimo tego, ze nie znalam tej osoby, ale ona odeszla i zostawila rodzine, przyjaciol oraz znajomych. To zawsze boli. Gdy odchodza bliscy mi ludzie i robi mi sie ciezko na sercu, i duszy to wracam do wspomnien, wspolnych wyjsc, wyjazdow oraz ogladam zdjecia. Staram sie skupic na dobrych chwilach, zeby nie bylo jeszcze smutniej - "quesadilla i 2 galy lodow" to dobre wspomnienie.

    OdpowiedzUsuń
  7. ależ to przykre...współczuję:((

    OdpowiedzUsuń
  8. I ta tragiczna informacja od Ciebie i inne, które usłyszałam spowodowały,ze wyłączyło mnie to nie tylko z zycia blogowego, wpłyneło na ważne decyzje, nieodwracalnie zmieniło moje patrzenie na zycie, ba zmieni je , wyciszy, zmieni jego pęd...
    Jestem z Tobą, przytulam...

    OdpowiedzUsuń
  9. Trudno się pogodzić z tym że taka była wola Boga...

    OdpowiedzUsuń
  10. Matko kochana to straszne,taka piękna dziewczyna!!!! współczuję

    OdpowiedzUsuń