sobota, 20 grudnia 2014

God Jul!


           

             Z maja zrobil sie grudzien.
Troche mi zeszlo od ostatniego wpisu.Sporo sie dzialo i na przyjemnosci zabraklo czasu.Z nowym rokiem obiecuje sobie byc bardziej asertywna,nie brac wolnego na zalatwianie cudzych spraw,myslec przede wszystkim o sobie i poswiecac wiecej czasu na przyjemnosci.
            Wam z kolei zycze spokoju ducha i wesolych Swiat w rodzinnym gronie.No i wypasionego brodatego oczywiscie!

                Wesolych Swiat!!!   God Jul!!!

                                 

wtorek, 6 maja 2014

i nagle przyszedl maj

     Czwarte podejscie.Trzy razy zasiadalam do pisania ale zawsze cos stawalo na drodze.Przed swietami mial byc post zajaczkowy ale zrobilo sie cieplo i zajce zeszly na dalszy plan.Obiecalam,ze je pokaze,tak wiec teraz to czynie.Na pierwszy ogien pojda przecudnej urody zajaczki Ani.Zakochalam sie w nich od pierwszego wejzenia.No ale jak ich nie kochac jak one takie slokie?




      Teraz bedzie kolej na zajace,przez ktore moje dzieci chodzily boso.Przy okazji ostatniej wizyty w Polsce wpadly mi w oko te biale.Staly sobie na wystawie i czekaly az je zabiore w swiat.




        Wciaz czulam niedosyt zakupowy i cos mi szeptalo do ucha "idz do tego sklepu,idz do tego sklepu".No i poszlam.I wyszlam z kolejnymi zajacami.Rozowymi.




             Walizka objetosci nie zwiekszy a zajac tez swoje wazy.I co tu robic?Zdecydowalam,ze zajace leca ze mna a rezta zakupow czyli ksiazki,plyty i buty dzieciakow przyjada kiedy indziej.I tak tez sie stalo.Buty dotarly,zanim zrobilo sie cieplo:)

                 Pozniej byly "påskeferie "czyli ferie wielkanocne.Zazwyczaj "påskeferie" zaczynaja sie w czwartek ale jak ktos byl cwany to zaczal je jeszcze wczesniej.Kto zyw wyjezdza w gory.Ja za sniegiem nie przepadam wiec tradycyjnie i zgodnie z planem odbywalismy pierwsze w tym roku rejsy po fiordzie.Do swiat mialam luzackie podejscie.Zadnych porzadkow,zakupow,stania w garach.Nawet pisanki w tym roku olalam.Jak ferie to ferie!Pogoda byla cudna.Zobaczcie same:
















                 
             Swieta szybko zlecialy,a pogoda wciaz dopisywala.Bywaly nawet letnie temperatury co sprzyjalo plazowaniu.Nawet ryby chwilowo braly:) a potem ladowaly na patelni :D









               Weekend pierwszomajowy za nami.Przed nami jeszcze 3 swiateczne weekendy:17 maj (najwieksze swieto panstwowe w Norwegii),wypadajacy w czwartek dzien w niebo wstapienia (wystarczy wziac wolne w piatek i 4 dni wolnego) i "pinse" czyli zielone swiatki wypadajace w niedziele i poniedzialek.Dwa tygodnie po "pinse" zaczynaja sie "sommerferie" czyli wakacje.I jak tu czlowiek ma koncentrowac sie na pracy skoro zmuszony jest do planowania pieciu dlugich weekendow?

               Teraz przyzedl czas na ogloszenia:)

              W ostatnim poscie byla mala zagadka,ktora odgadla Marenwnen.Nalezy Ci sie nagroda.Tylko jeszcze nie wiem co.Jak masz jakis pomysl daj mi znac na @ :)

             Padl tez 1500 komentaz.Jego autorka jest Paulina L.
Do Ciebie poleci "Vakre".I Ty tez odezwij sie do mnie na @.



            A przede mna zalatany tydzien.Nawet dwa:)

              Zatem do nastepnego wpisu!


środa, 2 kwietnia 2014

O tym co w trawie piszczy i jak tancza faceci:)

      

       
        Zimie mowimy "ha det bra!" i z szeroko rozlozonymi ramionami witamy WIOSNE!!!
Juz widac pierwsze jej oznaki.Sniegu juz (prawie) nie ma!Dzien stal sie dniem i niedlugo bedzie trwal niemal cala dobe:)).Na balkonie posadzilam pierwsze kwiaty i umylam okna.Z 18 zostaly do umycia jeszcze tylko 3."Lodzia" w serwisie i w najblizszy weekend zostanie wrzucona na wode.I niby wydaje sie,ze jest "piknie" a tak nie jest.Ale nie bede tu pisala co mnie w srodku "zre" bo to nie jest miejsce gdzie wylewa sie wszystkie zale.
       Robotkowo bez szalenstw.Pomysly sa,tylko na drodze stoi brak czasu i energii.Jak cos zaczne to trace chec aby to skonczyc.Dzis pokaze Wam odgrzewane kotlety czyli moje pierwsze filcowe arcydzielo poczynione jeszcze w zimie:)Zdjecie tez zimowe,w zimowym swietle robione.



    Uszylam kolejne serduszka,



  



            wyczarowalam zajaczki :),



     sprawilam sobie nowe wiosenne kolczyki,



    wygralam Candy w Poludnie Polnoc 



     i zrobilam nieplanowany kurs do Polski.Przy okazji przywiozlam sobie kilka ksiazek,kupke materialow i stado kroliczkow.O kroliczkach bedzie kolejny post.Mam nadzieje,ze niedlugo:)

    Na koniec bedzie kawalek mojego balkonu



i troche humoru :D




                  A w piatek....
       W piatek zmiana kodu :D

Kto pierwszy zgadnie o co chodzi ten niespodzianke dostanie :D
               

            z ostatniej chwili

   Postanowilam dolaczyc do grona tych,ktore nagradzaja swoich czytelnikow za pozostawienie po sobie sladu.Juz wkrotce padnie rekordowy jak dla mnie 1500 komentarz.Ciekawe kto go napisze:D
Nagroda bedzie egzemplarz Vakre.

piątek, 28 lutego 2014

Nie samym chlebem...

      

     
 ...ale paczkami czlowiek dzis zyje.
Oj tak!Objadlam sie dzis nimi za caly rok.U mnie paczki sa tylko w tlusty czwartek,bo w Norwegii ciezko o paczki.Sa tzw."berlinboller",tez dobre ale nie tak jak nasze polskie.
   Robotkowo duzo sie dzieje.Sporo szycia w ostatnim czasie.Troche poduch,ktorych nie zdazylam uwiecznic na zdjeciach,posciel dla siostrzenicy i kilka lnianych serduszek.W planach nowe poduchy na sofe(tym razem dla mnie) i podkladki na stol.Marza mi sie pokrowce na krzesla ale czas nie jest moim sprzymierzencem.
   Zima u nas zaczyna stopniowo "odpuszczac".W tym roku byla bardzo krotka i lagodna.Spadlo malo sniegu co z pewnoscia zaowocuje podwyzka cen pradu.Pocieszajace jest to,ze zaczyna sie rozwidniac a temperatury w dzien sa na plusie.Za to slonca nie widzielismy od trzech miesiecy.Mam nadzieje,ze wkrotce sie to zmieni!Na wybuch wiosny przyjdzie jeszcze poczekac.Jakies dwa miesiace:)).
  Przede mna kolejny weekend w pracy.A nawet 2 z rzedu.Nadrabiam troche dyzurow zeby potem miec kilka dni wolnych za jednym zamachem.Jutro w przedszkolu karnawal.Adas wystapi w stroju kurczaczka mojej produkcji.Pelna jestem obaw bo Adas charakterny i znajac jego zacietosc,piorka z dupki rwal bedzie.Tak bylo w przypadku "nisefest".Za cholere  nie dal sie wsadzic w stroj mikolaja.Dzis odbyla sie proba generalna i uwiecznilam kurczaczka zanim bedzie goly :)



    Tu z kolei zaprezentuje wyzej wspomniane serducha,ktore zaczynaja wychodzic mi bokiem.Przed swietami naszylam sie ich cala mase choc na "julemarked-zie" wziecia nie mialy.Potem zjawila sie u mnie "taka jedna ;)" i wymiotla wszystkie.A potem jeszcze jedna  i jeszcze jedna... i tak mi obrzydly,ze nie chcialo mi sie zdjec robic.Zreszta i tak swiatlo kiepskie.


  
      Teraz kolej na posciel.Troche ciezko bylo ja obfotografowac:)





Nastepnym razem bedzie o moich poczynaniach z filcem:)
Milego weekendu!


niedziela, 9 lutego 2014

Lina


     Jakie to nasze zycie bywa przewrotne.Dopiero co cieszylam sie mala Sofie a tu jak grom z jasnego nieba spada wiadomosc o smierci kolezanki.Wciaz to do mnie nie dociera.Nie moge tego zrozumiec.Bo jak?Mloda dziewczyna,zdrowa,pelna energii nagle traci przytomnosc i nigdy jej nie odzyskuje.Rozlegly udar mozgu.W wieku trzydziestu trzech lat.Szok!
    Nasza przyjazn byla "szorstka".Czesto sie sprzeczalysmy,nie cierpialysmy ze soba pracowac,ale na lunch zawsze szlysmy razem.Nawet wtedy,gdy bylysmy na siebie "nabrachane".Siedzialysmy na przeciwko siebie wciagajac kanapki i gapilysmy sie w okno.Po pracy szlysmy na T-bane (metro) nie zamieniajac ani jednego slowa i razem wsiadalysmy do wagonu.Jechalysmy w milczeniu i milczac sie rozstawalysmy.To nasze milczenie czasami trwalo kilka dni.Potem nam przechodzilo i robilysmy wypad na miasto albo na ryby:)Razem odeszlysmy ze "starej " pracy i rzadko sie widywalysmy.Ostatnio przed swietami.Przypadkiem.W centrum handlowym.Jak za dawnych czasow poszlysmy na quesadilla i 2 galy lodow.Mialysmy sie spotkac po nowym roku...



   

poniedziałek, 3 lutego 2014

Sofie




  
              Dwa tygodnie temu na swiat przyszla ta slodka kruszynka.Sofie.Coreczka mojej najserdeczniejszej przyjaciolki.Przezywalam te ciaze prawie tak samo jak moje:)
Jest taka slodziutka,ze musialam Wam ja pokazac.Juz nie moge sie doczekac wiosny,kiedy wybierzemy sie do Kristiansand w odwiedziny.Poki co dla malej ksiezniczki uszylam rozek.Pomysl zywcem zerzniety od Ateny,choc nie tak piekny jak w jej wykonaniu.Oto moja podrobka:





              A co u mnie?Zima.Sniegu pelno.Temperatura weszla na plus i raz pada snieg,raz pada deszcz i do tego mgla.Zdecydowanie wole mroz.
    Robotkowo troche marnie.Nie z braku weny lecz z braku czasu.Zalegam z czterema zleceniami.Mam 2 dni wolnego i musze sie z nimi szybko uporac.Do glowy przyszedl mi pomysl.Postanowilam poprobowac sil w filcowaniu.Zamierzam zrobic sobie szal.Co z tego wyjdzie jeszcze nie wiem:).Zaopatrzylam sie w welne,folie i grønnsåpe.Mam nadzieje,ze zapal mi nie przejdzie:))
Chetnie poslucham rad od doswiadczonych "filcownic".
        
                 A teraz ide szyc poduszki,bo zleceniodawczyni mnie ponagla:)



piątek, 17 stycznia 2014

Piatek...

                          .... weekendu poczatek:)

   Moj zacznie sie we wtorek,bo tak sie sklada,ze spedze go w pracy.
Tym,ktore zwykle ciesza sie wolnymi weekendami podrzucam pomysl jak wykorzystac wolny dzien i milo spedzic czas :)


                                     God helg!!!

środa, 15 stycznia 2014

Pierwsze koty za ploty

   Sprawdzily sie przepowiednie synoptykow i przyszla zima.W nocy z piatku na sobote.Dokladnie jak wrozyli.Objawila sie naglym spadkiem temperatury z 8 do -15 stopni i kilkoma centymetrami bialego puszku.W sobote obudzilo mnie szuranie.Z niedowierzaniem patrzylam w okno.Puszku wciaz przybywa.Z godziny na godzine.Pada prosto w pysk.
Jutro dzien wolny od pracy.Lenistwa niestety nie bedzie.Trafila sie "fuszka".Bede tlumaczyc w klinice.W drodze powrotnej skocze do sklepu z materialami.Sypnely sie zlecenia i trzeba zaopatrzyc sie w szmatki.
  Przed swietami uszylam moja pierwsza Tilde o ile mozna ja tak nazwac.Trafila w raczki mojej malej siostrzenicy.

                       Moje drogie oto Bura:






         Jak w tytule:pierwsze koty za ploty.Wedlug niektorych bardziej przypomina mysz niz kota :)

środa, 8 stycznia 2014

Juz po...

        Czas"pozamiatac" swieta i wrocic do normalnosci.
W Norwegii dosc szybko zaczynaja pozbywac sie choinek z domow.Niektorzy nawet zaraz po swietach.Ja swojej pozwole pozostac do piatku.Co prawda jest rozbierana i ubierana na nowo kilka razy dziennie ale to juz sprawka Adasia:)
       Okres przedswiateczny byl jak zwykle goracy i obfitujacy w rozne imprezy.Najpierw byl Julemarked czyli kiermasz swiateczny,na ktorym zadebiutowalam razem z Diana.Rozochocone sukcesem snujemy plany na przyszlosc.Po Julemarkedach przychodzi czas na Julebord czyli impreze organizowana przez pracodawce dla swoich pracownikow.Im pracodawca bogatszy tym impreza huczniejsza.Pozwole sobie na nieupublicznianie zdjec z imprezy.Lepiej aby nie ujrzaly swiatla dziennego.Nawet na Fejsie obowiazuje cenzura:).Na marginesie dodam,ze nie tylko my Polacy mamy ulanska fantazje:)
Okres Julebord zamyka Lucia.O Luci pisalam tutaj.W tym roku nasz Adas zostal celebryta.Za sprawa wizyty pani z gazety w przedszkolu zdjecie pupilka Pani dyrektor w bialej kiecuszce,wianku na glowie i ze swieczka w lapkach obieglo cala Norwegie.Mame pupilka do dzis rozpiera duma:)
Po Luci przyszla kolej na Julenissefest.Cala przedszkolna ferajna przebrana w stroje mikolajow zdzierala gardlo aby przywolac Mikolaja.Decybele przekraczaly normy unijne podobnie jak zawartosc cynamonu w kanelboller (buleczki cynamonowe).Wzywany w koncu dotarl do przedszkola i zaczela sie wyzerka.
Po Julenissefestach przychodzi czas na to aby rodzice tez mieli swoje piec minut.Zaczyna sie okres Julelunsj-ow co oznacza wieeelka wyzerke.Ja w tym roku zalapalam sie na 3:).I takim oto sposobem przybywa centymetrow w miejscu gdzie kiedys byla talia a waga zaczyna trzeszczec.I pomyslec,ze cale zycie mialam znaczna niedowage:))

Sporo szumu przed.Swieta w Norwegii spedza sie podobnie jak w Polsce.Potem jest tzw.romjul czyli okres pomiedzy swietami a nowym rokiem.W tym roku byl nawet "tredje juledag" czyli trzeci dzien swiat z racji tego,ze swieta wypadaly w srode i czwartek a w piatek wiekszosc miala wolne.Sylwester i Nowy Rok niestety nie jest tak hucznie obchodzony jak w Polsce:( Za to na rakiety nikt nie zaluje grosza i przez dobra godzine "zapodaja" z kazdej strony.Statystyki strat w porownaniu z Polska rowniez bardzo sie roznia.Np. w tym roku w Oslo poszkodowanych zostalo ok 15 osob( rany konczyn i obrazenia twarzy).Od razu toczyla sie goraca dyskusja na temat zaostrzenia przepisow dotyczacych sprzedazy atrykulow pirotechnicznych.Za to pogoda jest podobna jak w Polsce choc prognozy dlugoterminowe strasza nadejsciem zimy juz w najblizszy piatek.Poki co na zewnatrz jest wciaz na plusie (dzis bylo 8) i zimy nie widac.Byly to moje pierwsze bezsniegowe swieta w Norwegii a tych spedzonych w Norwegii mam juz na koncie kilkanascie.
    Pomiedzy tymi wszystkimi imprezami zdolalam tez co nieco wyprodukowac.Nie wszystko zdazylam obfotografowac,bo czesto bylo tak ze "cos" zmienilo wlasciciela zanim zabralam sie za fotografowanie,albo nie bylo dobrego swiatla (u nas wciaz panuja ciemnosci),albo po prostu mi sie nie chcialo.Oto niektore z moich wypocin:





















Na koniec sylwestrowe Oslo


I to by bylo na tyle :)