czwartek, 7 marca 2013

Nie ma tego zlego!

                Ponoc.
Wczoraj moje wqrwienie siegnelo zenitu.Okazalo sie,ze jestem niezastapiona!W nagrode nie dostane urlopu.To znaczy dostane ale nie wtedy,kiedy sobie tego zycze.Caly plan wakacyjny trafil szlag.Rok temu razem z Marzenka poczynilysmy pewne plany odnosnie tegorocznego wyjazdu na urlop.Udalo nam sie zaklepac miejscowki na zadupiu i caly wyjazd byl niemal w calosci zaplanowany.A tu D...A!Nie pamietam kiedy bylam tak wscieknieta.Chlop jak zwykle wtracil swoje "zobaczy sie" i nakazal zazycie odpowiedniego srodka.Na nic sie to zdalo,bo wciaz sie cala gotowalam.Z wscieklosci nie poszlam dzis do pracy.A co!Nie mam prawa do urlopu to chorowac nikt nie moze mi zabronic.A moj system nerwowy w ostatnim czasie jest mocno nadwyrezony.Tak wiec zrobilam sobie mala bumelke aby ochlonac.W Norwegii jest tak,ze pracownik moze sobie wziac kilka dni "chorobowego"  bez chodzenia do lekarza.Mi przysluguje 23 dni i po 10 dni na kazde dziecko.Nie wzdychajcie z tego powodu bo minusem jest to,ze lekarz rodzinny nie moze wystawic zwolnienia rodzicowi na chore dziecko.
    Ale wracajac do tematu okazuje sie,ze jak tylko wscieklizna mi lekko przeszla odzyskalam zdolnosc myslenia i szybkiego reagowania.Udalo sie ponownie zaklepac "mete" na zadupiu i jesli znowu nic nie stanie na przeszkodzie wyjazd dojdzie do skutku.Ale ile nerwow mnie to kosztowalo!
   
         Na zszrgane nerwy ponoc dobra jest lawenda.
Tym razem lawenda w kostce.Kolejne mydlo z serii "naturalne".


      A teraz ide do Anstahe jeszcze raz popatrzec na jej tulipany:) Musicie je zobaczyc.Koniecznie!

16 komentarzy:

  1. Niezazdroszcze ile sie nerwow najadlas :-/ Dobrze, ze wzielas dzionek wolnego by odpoczac psychicznie.. Oby kolejny termin nie przepadl :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Przygoda jak nic - a skąd wiesz, może pogoda będzie lepsza jak pojedziecie, a nie wtedy kiedy planowałyście? Ja żyję w błogim spokoju i już dawno nic mnie nie wkurzało - no może prócz samej siebie :) U nas podobnie z tym wolnym, z tym że prócz chorobowego można poprostu nie przyjść do pracy, to jest kilka takich dni w urlopie, taka osobna pula. A kiedyś na spotkaniu w pracy usłyszałam, że jeśli jesteśmy zmęczeni pracą, to należy przyjść i porozmawiać, będziemy mieli zapewnioną pomoc nawet psychologiczną, a ja sobie w żartach zapytałam - to jak mi się po nocach śni praca to mam powiedzieć? A szefowa śmiertelnie poważna powiedziała mi że tak! Czasem to aż to wszystko wydaje mi się irracjonalne...
    Ale ale! Mydełka wróciły! Śliczne - nie wiem, ale patrzę na te Twoje mydełka i mam ochote je schrupać! Pozdarwiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w szoku czytając o takich warunkach pracy. Czyli W Polsce mamy niewolnictwo, o ile w ogóle się ma pracę.
      Podpisuję sie pod Panią z dołu. jak nie ma ludzi, bo na urlopach to dupa z Twojego wolnego.

      Usuń
  3. O matko, a w Polszy? Spróbowałabyś nie przyjść do pracy... Ja zawodowo nie pracuję, ale mój mąż na pysk pada, a wolnego nie dostanie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale miałaś nerwówkę! nie ma co! dobrze, że znalazło się jakieś wyjście. Nie wyklucza to pewnie tego, że żal zostaje, bo przecież wiadomo było, że człowiek ma już plany. Nie jest dobrze być niezastąpionym i wychodzi to bokiem, bo dlaczego urlopy innych są ważniejsze?
    Co do Twoich mydełek to stwierdzę jak Ola (Alex), są bardzo apetyczne. Uwielbiam lawendowe zapachy. Serdeczności posyłam całą moc.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze rozumiem Twoje oburzenie bo u mnie w pracy podobna sytuacja jest co roku . Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Może człowieka w takim momencie strzelić jasna cholera! Nie zazdroszczę. Trzymam kciuki za Wasz wyjazd.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Mydełka wspaniałe, a lawenda faktycznie uspokaja ale chyba jeszcze lepszym odreagowaniem jest chyba wizyta w mydlarni :)
    Mam pytanie - czy mogę w prywatnej sprawie napisać do Ciebie maila?

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoja mydlarnia jest chyba lepszym środkiem uspokajającym, niż jakiekolwiek medykamenty.
    Nosem wyobraźni poczułam ten zapach i baaardzo się rozmarzyłam... :)

    A urlop na pewno wynagrodzi Ci te stresy z nawiązką, zobaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Och aż się sama zdenerwowałam czytając Twój post! A jak dobrnęłam do końca - uśmiechnęłam się i mi przeszło. O takich popsutych z winy innych planach mogłabym opowiadać godzinami, więc łączę się w "bólu". Ale nie ma tego złego....ciągle w to wierzę. :)

    Mydełko genialne, prawie czuję ten zapach...

    OdpowiedzUsuń
  10. Najważniejsze ,że termin wyjazdu na zadupie udało się przestawić,reszta to kwestia wprawy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Weźmiecie mnie ze sobą? Na 2-3 dni?
    może zobaczę te białe ostróżki?

    A poważnie- szczerze Ci życzę , byś mogła wyjechać w zaplanowanym terminie!
    I SPOKOJU Ci życzę, Kochana Jaddis i wytchnienia na łonie natury:))
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam Cie do foto-zabawy.Szczegóły w moim ostatnim poście.
      Ciekawe, czy to przeczytasz?
      Czy znajdziesz, Kochana czas?

      Usuń
  12. i mi sie nerw udzielił...co roku mam to mój mąz:(((

    OdpowiedzUsuń