sobota, 22 grudnia 2012

Dopadla mie... zaraza!

                  Po raz pierwszy od lat.Bodajze osmiu.Moj chlop powiedzial,ze z pewnoscia nie umre bo zlego diabli nie biora:).Z nosa lalo sie ciurkiem.W ciagu dwoch dni zuzylam rolke papieru kuchennego i dwa pudelka chusteczek.Teraz przyszla kolej na kaszel i odbiera mi glos.I znowu zacytuje chopa "moze i dobrze".Dzieciaki tez zmoglo.Najbardziej Adania.Chopa nie,bo ten to stary wiking,stoi bosy na mrozie i fajki na balkonie jara.
Z racji zarazy pozwolilam sobie na dwudniowa bumelke z pracy i wykorzystalam ja tworczo.Powstalo kila poduszek z motywami swiatecznymi.Czesc z nich ruszyla juz w swiat.Jak sie rozpedzilam to wyprodukowalam 7 sztuk:).Czasami warto chorowac.Poduchy uszyte sa z filcu (przody) i bawelny (tyl).Napis "God Jul" to nic innego jak dobrych/wesolych swiat po norwesku.No i wszedobylskie serduszka.Kolejny ukochany motyw swiateczny w Norwegii.Serduszka kroluja wszedzie.Odgapilam od Lacrimy i mam chec wziac udzial w zabawie blogowej u Truscaveczki.


A oto moje swiateczne wypociny:


          Bede sie na nich wylegiwala pod choinka:)

piątek, 14 grudnia 2012

Slonca dzisiejsze wstawanie

      Zbliza sie dziesiata i robi sie jasno.Stoje w oknie i obserwuje leniwe slonca wstawanie.Lubie takie poranki jak dzis.Po czternastej znowu zacznie zapadac zmrok.Krotkie dni.Nastal mørketid.Wszyscy narzekaja,ze malo swiatla.Ja lubie ten czas.Najbardziej lubie okres przed swietami.Tu wszyscy przystrajaja swoje okna.W kazdym oknie pala sie swiatelka.Cala dobe na okraglo.Lubie w te okna zagladac:)
       






czwartek, 13 grudnia 2012

Lucia,lussekatter i krumkaker


                   Wczoraj szalalam w kuchni.Dzis pokaze Wam efekty tego szlenstwa.Na pierwszy ogien ida lussekatter.Drozdzowe buleczki z szafranem pieczone na Lucie (czyt.Lusije) czyli na sw.Lucje.W Norwegii we wszystkich szkolach i przedszkolach ten dzien jest szczegolnie uroczysty.Rodzice zapraszani sa do szkoly lub przedszkola na poczestunek (i tu dodam,ze pracodawcy wcale nie kreca nosem gdy pracownik wczesniej informuje o spoznieniu w tym dniu do pracy).W pomieszczeniu gdzie siedza rodzice panuje ciemnosc.Dzieci ubrane w biale szatki,z wiankami na glowach i ze swiecami w dloniach spiewajac "Santa Lucia" wchodza do ciemnego pomieszczenia wnoszac swiatlo.Na czele pochodu idzie dziewczynka w koronie ze swiec.Potem zapala sie swiatlo i zaczyna sie impreza.Dzieci chodza z wiklinowymi koszyczkami i czestuja "lussekatterami".Nastepnie dzieci ida na tournee  np.do domow opieki gdzie sa bardzo wyczekiwane.Potem jest sporo lez.Placza pacjenci ze wzruszenia,poruszony personel ukradkiem roni lzy.I dzieci,bo  czuja sie troche zagubione.I znowu lussekatter:)
                   

                    A teraz przepis:
      150 g masla
      500 ml mleka
      szczypta szafranu
     150 g cukru
     1/2 lyzeczki soli
     2 lyzeczki kardamonu
     100g drozdzy
     1.3 kg maki.


        Postepowac tak samo jak w przypadku innych ciast drozdzowych.Po wyrosnieciu ciasto rozwalkowac na grubosc 1 cm i pociac w dwucentymetrowe paski.Formowac w ksztalt litery S a w konce powtykac rodzynki.Odstawic do wyrosniecia.Mozna posmarowac bialkiem wtedy lussekatter beda rumiane.Ja mialam odrobinke szafranu a nie chcialo mi sie leciec do sklepu wiec moje sa nieco blade.Zwykle dodaje wiecej szafranu i nie pedzluje bialkiem .Po upieczeniu maja piekny zolty kolor.Szafran mozna zastapic kurkuma jesli ktos takiego nie posiada.Piec w 10-12 min w 225 stopniach.
           
        Mojemu Adaniowi nie spodobala sie sukienka i Pani wniosla go do sali na rekach:)Potrafi sie ustawic:))



               A tu Adanio ze swoja ulubiona Pania :)



          A teraz ciag dalszy prezentowania moich wczorajszych wybrykow kulinarnych.Krumkaker.Kolejna norweska tradycja.O nich juz kiedys pisalam tutaj.



                      A teraz zabieram sie za uszka!

                    Swiat za oknem wyglada dzis tak:



     Jest dziesiata i robi sie jasno:) Za 4 godziny zapadnie zmrok:))
                Ide brac sie za uszka!

Kuchennie

       Caly dzien w kuchni.Jutro tez.Zaczynam przygotowania do Swiat.Jutro pokaze dzisiejsze wybryki kulinarne.Weekend niestety spedzam w pracy.Przyszly tydzien do gonitwa z jezorem na brodzie.Prezenty dla dzieciakow na szczescie juz kupione.Zawalona cala piwniczka.Pakowanie pewnie zajmie mi pol nocy.W tym roku musze je popakowac w papier bo Danielek mnie dzis zapytal dlaczego Mikolaj nie pakuje prezentow w papier tylko w worki.Wybrnelam mowiac,ze jak zwykle przed swietami ma pelno roboty i spieszy sie zeby wszystkim dostarczyc prezenty.Na pierdoly nie ma czasu.W sobote zakup choinki.Jak zwykle bede szperala,przebierala a i tak kupimy nie taka:).Dzis byl piekny sloneczny dzien ale tak pierunsko zimno,ze jutro wciskam d... w spodnie narciarskie:)

    Dla tych co stercza w kuchni maly zarcik kulinarny:)



                          Uwielbiam czarny humor!

wtorek, 11 grudnia 2012

Znowu muffiny:)

               
    Tym razem w ilosciach hurtowych i w przebraniu swiatecznym.
Jutro klasa Danielka ma julefest czyli impreze swiateczna.Komitet imprezowy skladajacy sie z szesciu rodzicow ma za zadanie przygotowac prowiant,atrakcje wieczoru i dbanie o prawidlowy :) przebieg imprezy.Uwielbiam takie imprezy.Spieprzony caly dzien.Ale coz...Raz w roku trzeba odbebnic obowiazek rodzicielski wobec szkoly.Mi przypadlo pieczenie muffinow dla calej halastry.

       Podaje przepis na najlatwiejsze muffiny na swiecie:
2 jajka
3/4 szkl. cukru
             Jajka i cukier zmiksowac.
1 szkl. maki
3 lyzki kakao
1 lyzeczka proszku do pieczenia
3/4 szkl. mleka
1/2 szkl. oleju
           Wszystko wrzucic do michy z jajkami i chwile pomiksowac.Piec 30 minut w 180 stopniach.

           Do dekoracji uzylam lukru,czerwonej masy marcepanowej i zielonej masy cukrowej.Kulki uturlalam recznie a listki wycielam wycinaczka.

    W czwartek kolejna impreza.Luciafest.Tym razem u Adasia w przedszkolu.O 7.30:( W wolny dzien. 

   W ubieglym tygodniu dzieci w przedszkolu piekly  lussekatter - szafranowe buleczki drozdzowe z rodzynkami o specyficznym ksztalcie.Ciastka czekaja w zamrazarce i zostana podane podczas dnia Lucii na spotkaniu z rodzicami.
W czwartek (13 grudnia w Lucji) zaplanowana jest uroczysta goscina rodzicow. Dzieci, spiewajac Santa Lucia wchodza w pochodzie do udekorowanej sali z nakrytym wczesniej stolem, w ktorej siedza juz zaproszeni rodzice. Tradycja sugeruje by dzieciaki ubrac w biale szatki. Prowadzaca pochod dziewczynka bedzie miala na glowie wianek z 4 elektrycznymi swieczuszkami symbolizujacymi powrot swiatla.Kiedys to swieto przypadalo na 23 grudnia czyli na przesilenie słoneczne. 

        A taraz zmykam brac sie za siebie i lece do pracy.
       





poniedziałek, 10 grudnia 2012

Wyroznienie



          Troche z tym zwlekalam.Za spoznienie wina obarczam CZAS.
Przechodze do konkretow i odpowiadam na postawione mi pytania.


1. Jakie jest Twoje największe marzenie?
- Marzy mi sie podgrzewany sedes,bo siadanie rano na zimnym sedesie do przyjemnosci nie nalezy:) 

2. Jaki jest Twój ukochany smak?
-Slodki.

3. Czy masz jakąś ukochaną rzecz?
-iPhon :) i prostowalnica do wlosow.Nigdzie sie bez nich nie ruszam:))

4. Co Cie doprowadza do pasji?
-Ignoranci.

5. Z czego śmiejesz się najczęściej?
-Jak ktos upadnie?  Zartowalam:)

6. Jaka jest najmniejsza najcenniejsza rzecz dla Ciebie?
- soczewki:) Bez nich nie widze nic :D

7. Jakie najdziwniejsze pytanie w życiu zostało Ci zadane?
-Dlaczego prostuje wlosy jak wszyscy marza o lokach?

8. Co nadaje sens Twojemu życiu?
-Dzieci

9. Co jest dla Ciebie synonimem chaosu?
-Nie cierpie chaosu i nie cierpie balaganu w mieszkaniu.Lubie porzadek jak na sali operacyjnej.Zboczenie zawodowe:)

10. Jaka jest Twoja ulubiona część garderoby?
-Ubranie ma byc czyste,schludne,praktyczne i odpowiednie do sytuacji.
               I w tym momencie wprowadzam mala korekte do tego co napisalam wczoraj bo wlasnie przypomnialo mi sie o kolekcjonowaniu kurtek skorzanych.Jak moglam o tym zapomniec?Chyba przez ten mroz:).Przyznaje sie bez bicia,ze nie przejde obojetnie obok skorzanych kurtek.Probowalam je policzyc w glowie ale lekko sie pogubilam:).Zamsz tez uwielbiam:)
Narazilam sie obroncom zwierzat.

11. Jaka jest Twoja ulubiona książka?
-oj!Najtrudniejsze pytanie.Mam kilka takich najbardziej ulubionych i jak tu wybrac tylko jedna?
"Rubio" Whartona.Ksiazka,ktora przeczytalam w jedno popoludnie i na koniec wypadla mi z rak.Zaskoczylo mnie jej zakonczenie.Tak dawna temu ja czytalam a wciaz ja pamietam:)

                  Uff!

      Teraz przyszla kolej nominowac 11 blogow.Do odpowiedzi na 11 (piiip) pytan wzywam:
       Zechciejcie moje mile przyjac to wyroznienie:)
Ide na latwizne i stawiam te same pytania.A teraz wracam do rzeczywistosci i biore sie za kuchnie.Musze wyprowiantowac familie i leciec do pracy.Jutro czeka mnie wyzwanie.Bede piekla mufinki na "julefest" do szkoly.Wszedzie na blogach swiatecznie a u mnie jakos w tym roku czasu brak na nowe dekoracje,aranzacje.Obejdzie sie bez nowosci:)Nie szaleje tez z porzadkami bo zazwyczaj w domu mam porzadek,umyje tylko okno balkonowe bo na wysokosci Adasia pelno jest jego lapek:)No i musze dopiec pierniczkow bo w puszcze wielkosci wiadra widac juz dno:).

czwartek, 6 grudnia 2012

O trzech wrozkach i o jednym krasnoludku :))

     Dzisiejszy post poswiece osobom,ktore w ostatnim czasie sprawily mi duzo radosci.Nie wiem od ktorej zaczac,bo wszystko dzialo sie w tym samym czasie.
     Zaczne wiec od Marty,ktora jakis czas temu oglosila candy.Do wygrania byl min. piekny album z dekoracjami jej autorstwa.Candy zgarnela Qrka a ja jej pozazdroscilam:).Postanowilam wiec poszukac albumu w necie i go natychmiast nabyc.Niestety.Poszukiwania skonczyly sie porazka.Ale to mnie nie zniechecilo."Zapukalam" wiec do Marty.W pewne piatkowe popoludnie w skrzynce pocztowej znalazlam awizo.
Nie patrzac na ciemnosci i deszcz pognalam na poczte.Zobaczcie jakie skarby przemierzyly do mnie niemal 2000 km:




       Kilka dni przed tym piatkiem na swoim blogu Marzenka pokazala istne cudo.I tak mi sie to cudo spodobalo,ze spytalam sie ile by chciala za zrobienie tego cuda?Odpowiedzi do dzis nie otrzymalam:).
Otrzymalam za to CUDO!Tym razem Marzenka nie patrzac na deszcz i ciemnosci przemierzyla cale Oslo po to tylko aby obdarowac mnie prezentem.Cudo wyglada tak:
     

       
      Tego samego wieczora zadzwonila do mnie kolezanka i zaproponowala babski wieczor.Od razu przystalam na propozycje jak tylko wspomniala o dermabrazji.Natychmiast bylam gotowa:).Zafundowala mi boski sobotni wieczor  na super wygodnym szezlongu "znecajac" sie nad moim zaniedbanym i zmeczonym cielskiem.Byla dermabrazja,maseczki,masaze,parafina na lapy i kopyta...
Zyc!Nie umierac!
     
    A teraz napisze o tym malutkim krasnoludku:)
Na imie ma Franio.Jego mama prowadzi blog o dzielnym Franku.Na blog Frania trafilam przypadkiem.Jak sie okazalo Franio bardzo trudny  dla niego samego i dla calej rodziny okres swojego zycia spedzil w miejscu,w ktorym kiedys pracowalam.Mamy wspolna "ciocie",ktora zarowno Franio jak i ja bardzo lubimy:)
                  Franio przyznal mi wyroznienie

                         

Dziekuje Ci Franiulku bardzo,bardzo,bardzo mocno.Zadales tak trudne pytania,ze musze miec troche czasu aby zdolac na nie odpowiedziec:)


       I co Wy na to?
Bo ja jestem w stu procentach pewna,ze...

                           dobre wrozki sa na swiecie!!!

    Dziekuje Wam bardzo!!!Duszki moje!!!

   Jutro w pracy mamy "julelunsj" czyli przedswiateczna wyzerka.Juz nie moge sie doczekac sledzi w musztardzie.Nie pogardze tez "ribbe" czyli pieczonym boczkiem:) i salatka ziemniaczana.No i bedziemy tez dostawac prezenty:).
  A dzis swieci slonce i jest tylko -12.Pan we wczorajszym "Dzien Dobry TVN" rozsmieszyl mnie do lez mowiac,ze w Polsce bedzie "bardzo mrozny weekend,nawet do -5" :D
Nam zamarzlo paliwo w samochodzie.Ot uroki zimy:)

niedziela, 2 grudnia 2012

Ta daaam!

    Przyszla pora na ogloszenie wynikow rozdawajki.Wszystkich komentarzy bylo 73 (razem z moimi).Chetnych bylo sporo ale niestety tylko 3 szczesciary beda mialy co wycinac:)
Pierwsza szczesciara to:


Alex-autorka komentarza nr 2.

Druga,ktora ma farta to:


 Kolorowy Swiat-autorka komentarza nr 54.

Trzecia,ktora bedzie miala co ciac to:


Edyta Pi,ktora napisala komentarz nr 66.

               
               Szczesciarom gratuluje i prosze o kontakt a wszystkim bioracym udzial w zabawie dziekuje,ze odwiedzily me skromne progi.Zapraszam czesciej:)Wpadajcie   kiedy tylko macie na to ochote :)
              Jesli ktos ma ochote na wymianke serwetkowa jestem otwarta na propozycje:))