czwartek, 14 czerwca 2012

Znikam na chwile:)

     

               Zarazona i jak na razie nie zrazona transferami postanowilam pokombinowac troche na innych materialach niz tkaniny.W efekcie eksperymentowania powstala szkatulka.Grafika rowniez i w tym przypadku znaleziona na blogu Malowany kokon .Wydrukowana na drukarce atramentowej i przeniesiona za pomoca Art Medium ktore zakupilam niemal dwa lata temu i dopiero teraz doczekalo sie swoich pieciu minut.Ze mna juz tak jest,ze wszystko musi nabrac mocy urzedowej:)Mam pelno pomyslow,wielkie checi do roboty tylko czasu brak.Korci mnie tez transfer na szkle i porcelanie tylko jak na razie nie wiem jak sie do tego zabrac.Zakupilam juz rozne media i .... stoja,czekaja:)
       Dzis wielkiego rozpisywania sie nie bedzie.Dodam tylko tak na marginesie,ze nocy juz calkiem brak.Az szkoda sie klasc jak tak fajnie cicho i jasno.Prezentuje pudlo i znikam.Jeszcze nie wiem na ile ale chyba na dluzszy czas bo cyganski gen sie w nas obudzil wiec do domu powrocimy przed nastaniem sniegow:)Obiecuje wpadac od czasu do czasu i Was podgladac.A teraz ide nakarmic mlodsze piskle i odespac noc:) bo znowu szkoda mi bylo sie klasc:)


poniedziałek, 11 czerwca 2012

Krotki sen nocy jasnej

       Nocy z nazwy,bo wlasciwie tej nocy juz nie ma.Ten tydzien to bedzie istne szalenstwo.W sobote nad ranem jedziemy.Zaczelam juz powoli pakowac manatki.Wczoraj bylo pochmurno,wiec i dzieci udalo sie zapakowac do lozek przed polnoca.Do trzeciej bylam na nogach bo lubie nocne zycie,jest cisza i moge sie skupic na tym co robie.I mam chwile dla siebie.O polnocy zrobilo sie szarawo,potem okolo pierwszej na chwile niebo bylo lekko granatowe,przed druga juz sie rozjasnialo a przed trzecia  bylo jasno jak w dzien.Ledwo sie polozylam a moje piskleta  znowu byly na nogach.Jeden gotowy do szkoly (o 3.30) a drugi chetny do zabawy:).I od nowa zaczelo sie pakowanie gagatkow  do lozek i usypianie.Ledwo czlek swe gnaty na lozu zlozy zaczyna dzwonic budzik bo tym razem trzeba wszystkich z lozek wyrywac.I jak tu nie dostac kuku?
     Zanim udalam sie na mini spoczynek nie wytrzymalam i musialam przetestowac moj ostatni nabytek.Sklecilam dwa lniane woreczki.Grafike znalazlam na blogu Malowany kokon i ja podkradlam.Przetransferowalam na tkanine za pomoca Art Medium a napis powstal przy pomocy "laserowy" i ulubionego nitro.Calosc wyglada tak:


         Moje pierwsze woreczki:).I jak? Moga byc?

piątek, 8 czerwca 2012

Co za dzien!

      Wczoraj nawiedzila mnie Marzenka.Planowalysmy sobie,ze przy najblizszej jej wizycie zrobimy "skok na sklepy".I tak tez sie stalo.Ale zanim wybralysmy sie "w miasto" Marzenka zrobila przeglad stosu reklam,ktore codziennie znajduje w skrzynce pocztowej.Nie mialam czasu na przeglad prasy wiec uzbierala sie niezla kupka:).Musze przyznac,ze Marzenka byla dosc bacznym obserwatorem bo wypatrzyla min. maszyne do szycia,ktora dla posiadaczy specjalnej karty byla tansza o polowe.Tak sie cudnie zlozylo,ze jestem w posiadaniu tej karty:).Podekscytowane znaleziskiem udalysmy sie na szwedaczke po sklepach.Zrobilysmy nalot na jedyny konkretny sklep z tkaninami .Porownalysmy ceny maszyn do szycia i Marzenka juz prawie,prawie byla pewna.Ja ja tylko podjudzalam,namawialam...Po powrocie do domu moja droga przyjaciolka wziela moja(!) karte i pojechala  dokonac zakupu.W dolku mnie scislo jak zadzwonila i dumnie oswiadczyla,ze jest szczesliwa posiadaczka maszyny:)Natychmiast znalazlam nabywce na moja "stara" (nie az tak bardzo stara ale z pewnoscia ubozsza) i ... pognalam do sklepu:)Zazdrosnica ze mnie jak nic!Ten cud techniki wyglada tak:


     Dac  Babie kase do reki to jak granat bez zawleczki:)
   

      Kazda wizyta Marzenki to emocje.Szalenstwo zakupowe to nic w porownaniu z tym co teraz pokaze.Marzenka i Qrka umowily sie na wymianke.Na tej wymiance skorzystalam i ja:).Dostalam od Qrki takie oto cuda:


slawetny szyldzik Qrki,


poszewke i 2 cudne woreczki.Dziekuje Ci Qrko kochana!!!
Prawda,ze piekne?

         A teraz znikam piec pierniczki(w lecie?),odtralac chalupe i powoli pakowac manatki.W nastepny piatek "daje noge" tam gdzie wcale nie ma nocy:)

sobota, 2 czerwca 2012

Litosci!

      Nastaja jasnosci!Niemozliwoscia staje sie pogonienie dzieciarni do spania,bo o 23 wciaz jest jasno i halastra lata do polnocy.Przestawil sie tez moj zegar biologiczny.Nawet jesli poloze sie o przyzwoitej porze(ok polnocy) to i tak mam wrazenie,ze za wczesnie ide do wyra:)Czy ktoras z Was wybierala sie kiedykolwiek pojezdzic na rowerze o pierwszej w nocy?A kto jada bigos o trzeciej nad ranem?Jeszcze troche a zostane wampirem:)
    Z niedospania robie sie leniwa.Mialam sie wziac za szycie firanek do kuchni i jadalni ale jakos to szycie mi nie idzie.Maly dziec wyrasta na terroryste.Zaczyna raczkowac na powierzchniach miekkich,na twardych zastyga w bezruchu.Upodobal sobie nosidelko,w ktorym nosze go na plecach.I tak oto wszystko co robie,robie z dzieciem na grzbiecie.Mimo wielu przeciwnosci losu udalo mi sie uturlac kilka bomb kapielowych.Teraz czeka mnie pakowanie.Kazdej z osobna.




    Weekend zapowiada sie domowo.Pogoda niezbyt sprzyjajaca wychodzeniu z domu.Na razie jest slonecznie i nie pada ale wieje zimny wiatr z polnocy i temperatura spadla do kilku stopni.O opalaniu na jakis czas trzeba bedzie zapomniec.A ja wybulilam sie na "faktory".Mam nadzieje,ze to nie koniec lata.
    
     Na zakonczenie maly zarcik :) Czyzbym zaczela tesknic za praca?





Milego weekendu zycze!