piątek, 30 marca 2012

Jaja sobie robie



       Juz mam dosyc tych jaj!Wiecej ich nie robie!Narobilam ich  tyle,ze zawalilam nimi caly stol w jadalni.Na szczescie juz sobie poszly z mojego domu i mozna normalnie zjesc.Zostalo mi jeszcze stado zajcow do dopieszczenia i koniec!Nie robie nic!Nie sprzatam,nie myje okien i nie trzepie dywanu.W kuchni tez nie przesadzam.W tym roku Swieta po norwesku czyli "wynocha z domu".W plener!A nie siedzenie przy stole i obzeranie sie.Najpierw czlek musi sie "natyrac" w chacie,potem nadreprac w kuchni a potem jest sie tak zrytym,ze jesc sie odechciewa i wszystko po swietach laduje w koszu.Podnosze bunt i od srody sie relaksuje.Pisze od srody,bo w srode z kolezanka mamy urodziny i jedziemy "w miasto" swietowac a od czwartku w Norwegii wszyscy maja wolne.Nawet sklepy pozamykane ;).Pogoda jak na razie niczego sobie wiec nie ma co siedziec w chacie.Jest wolne,jest pogoda-bedzie wycieczka!
      Pewnie jeszcze tu przed Swietami wpadne wiec na razie nic Wam nie zycze.Albo nie!Zycze Wam abyscie porzucily te wszystkie prace domowe i poswiecily czas sobie ;)

poniedziałek, 26 marca 2012

Weekendowa rozpusta


      Szal "cupcakes" dopadl i mnie.Najpierw byly mydlane teraz sa w wersji nadajacej sie do spozycia.Pierwsze jadalne poczynilam w ubieglym tygodniu.Nawet zostaly wystawione na widok publiczny.Marzenka pokazala moje wypociny w swoim poscie.Poszlam troche na latwizne i upieklam je z gotowej mieszanki a i kremik tez byl z torebki:).Wyszly jakie wyszly.Najgorsze nie byly a i tak moja znajoma je skrytykowala. A to krem za slodki ,a to babki z torebki.Bla,bla,bla.A sama piecze gotowce.Z urazona duma postanowilam pokazac malpie,ze to jeszcze nie koniec.Poszperalam w kupie karteluszek i znalazlam bardzo latwy pochodzacy z gazety przepis na muffiny czekoladowe.Oto on:

 *100g masla
 *100g cukru
 *2 jajka
 *150g maki
 *1 lyzeczka proszku do pieczenia
 *cukier waniliowy
 *1 lyzka kakao
    
       Jaja utrzec z cukrem,wszystko co suche wymieszac razem,roztopic maslo.Potem szystko razem zmiksowac i do papilotek.Piec ok 20 min w 180 stopniach.Mi wyszlo 13 babeczek.Ilosc bab zalezy od wielkosci papilotek.

     Kremik powstal z 1 opakowania (ok 300 ml) kremowki i 300 g czekolady.Troche kaloryczny ale dmucham na to.
    Kremowke nalezy podgrzac i wrzucic do niej polamana czekolade.Mieszac do rozpuszczenia sie czekolady.Potem odstawic do ostygniecia.Ja wkladam do lodowki aby bylo szybciej.Chlodna i zgestniala mase pakujemy do rekawa i ciach po babeczkach.
    Kwiatuszki zrobione sa z masy cukrowej.Tez gotowej.Kiedys robilam ja sama ale lapa mnie bolala od mieszania tej gestwiny.Ale jak sa chetni to moge podac przepis.
   Tyle sie nabazgralam.Czas pokazac baby!



      Weekend rozpieszczal nas tez pogoda.Bylo bardzo slonecznie i temperatura siegala 16 stopni.Danielek nawet zaliczyl pierwsza kapiel w tym sezonie :)



piątek, 23 marca 2012

Jak pachnie wiosna?

      Na razie waniliowo.A to za sprawa mydelek,ktore ostatnio poczynilam.Nawet zdazylam je uwiecznic na zdjeciu zanim opuszcza moj dom.Jeszcze je tylko ladnie zapakuje i gotowe.Musialam chwilowo oderwac sie od hurtowego robienia jaj.Na szczescie jajcory tez juz sa gotowe.Teraz czeka mnie dluga sesja zdjeciowa bo inaczej Marzenka skopie mi d... jak je wydam z domu i nie zrobie zdjec.Tak sie czesto u mnie dzieje,ze zrobie "cos" i to "cos" znajduje nabywce zanim zdaze zrobic zdjecie.Najczesciej dotyczy to mydel.Mydla nie sa wdziecznymi modelami.Potrzebne jest odpowiednie oswietlenie,zeby to mydlo wyszlo na zdjeciu tak jak wyglada w oryginale.Te waniliowe powstaly z bazy glicerynowej z dodatkiem masla shea i wygladaja tak:


Slonecznego weekendu zycze!

I cwietuszki dla wszystkich.




czwartek, 22 marca 2012

Co bylo pierwsze?

         Jajo czy kura?U mnie byla masa samoutwardzalna,ktora czekala na swoje "piec minut" cale dwa lata lezakujac w szafie.W ktoryms z wczesniejszych postow pokazalam serduszko i zajaczka.Dzis zademonstruje jajo.Na razie tylko jedno bo reszta czeka na dopieszczenie.W sobote przychodzi "nabywca" wiec musze sie troche pospieszyc.Mam nadzieje,ze tym razem zdaze je obfotografowac zanim powedruja w swiat.A oto jajo:





Wyniki Candy!

          Z lekkim "poslizgiem" ale losowanie sie odbylo:)
Zatem:w zabawie udzial bralo 39 osob.Elektroniczna "Marysia" wylosowala nr 34.Autorka komentarza jest Kesler.



                                    Gratulacje!


   Wszystkim,ktorym szczescie tym razem nie dopisalo dziekuje za udzial w zabawie i zapraszam w przyszlosci :)

wtorek, 20 marca 2012

Uwaga! (dotyczy posta "Candy")

     Ze wzgledu na natlok zajec w dniu jutrzejszym mozliwe jest iz losowanie Candy odbedzie sie w czwartek 22.03.
               Prosze uzbroic sie w cierpliwosc :)

sobota, 17 marca 2012

Kto rano wstaje

           ten jest niewyspany:)Ja wstalam i upieklam buleczki razowe.Wrzucilam do michy garstke slonecznika,platkow owsianych i siemienia lnianego.Uzupelnilam maka zytnia razowa tak aby bylo 500g mieszanki.Do tego dodalam 2 lyzki oliwy z oliwek,25g swiezych drozdzy,szczypte soli i wode.Maszyna ciasto zarobila,jak juz pieknie wyroslo "utoczylam" dziesiec buleczek.Wstawilam do lekko podgrzanego piekarnika aby troche podrosly a potem je upieklam.Pachna cudnie!Smakuja wybornie!Wygladaja tak:


                          Milego weekendu zycze!

środa, 14 marca 2012

Cieplo,cieplo

    i oby tak dalej.Cyzby to wiosna?Nie pamietam takich upalow o tej porze roku.W Polsce to normalka ale do nas wiosna przychodzi znacznie pozniej.Wczoraj termometry w Oslo pokazywaly 16 stopni.U mnie na balkonie bylo 32,4.Upal,nie?Ale jak sobie pomysle,ze jak tak dalej bedzie zniknie moj ulubiony jezor lodowca do ktorego mozna dotrzec nawet w butkach na koturnie.Sama widzialam!Pani okazala sie z Polski :).Aby nie byc goloslowna wygrzebalam dwa zdjacia,na ktorych widac jak szybko lodowiec topnieje.

Briksdalbreen,wrzesien 2005
Briksdalbreen,lipiec 2008
    Wole nie myslec jak wyglada obecnie.Na marginesie dodam,ze jak bylam tam pierwszy raz jezor byl o wiele wyzszy i niemal w calosci przykrywal skale po lewej stronie.
  
     Powracam z wcieczki na wlasne podworko.Pogoda sprzyja spacerkom.Adas uwielbia byc powozony a mama kilometry bije :).Udalo sie nawet przytargac do domu pierwszy bukiet.


Jagodnikow u nas dostatek.Cierpliwie czekamy do lata.

Przy okazji poszukiwan w mojej przepastnej szafie z klamotkami w lapy wpadla mi dawno zapomniana masa samoutwardzalna.I tak oto powstala cala seria serduszek

zajaczkow

i innych dupereli,ktorych jeszcze nie obfotografowalam.

Adas z usmiechem na ustach zaliczyl wczoraj polrocze:)


a ja znikam do obowiazkow domowych :)





wtorek, 13 marca 2012

Ostekake

    czyli sernik po norwesku.Poza "sjokoladekake" czyli ciastem czekoladowym zwanym tez "murzynkiem" jest to chyba najpopularniejsze ciasto w Norwegii.Jesli chodzi o wypieki to jest tutaj raczej ubogo.
            Do tego cudu cukierniczego potrzebne bedzie:
-1 opakowanie ciastek (300g).Ja uzylam ciastek owsianych bo je najbardziej lubie;)
-100g masla
           Ciastka pokruszyc.Zwykle je miele w maszynce a tym razem potraktowalam je blenderem,bo ten akurat byl pod reka.Troche sie nameczylam ale efekt koncowy byl zamierzony.Jak juz stoczymy walke z ciastkami,ucieramy maslo i stopniowo dodajemy przemielone ciastka.Powinna wyjsc plastyczna masa.Wykladamy masa dno tortownicy i do lodowki.
            Do masy serowej potrzebujemy:
-2 opakowania serka Philadelphia light
-1 opakowanie galaretki cytrynowej(125g)
-1 opakowanie smietany kremowki(w N. jedno opakowanie zawiera 1/3 litra)
           Najpierw rozpuscic galaretke w 250 ml wody.Potem ubic smietane,dodac serek,lekko podmiksowac i na koniec dodac lekko scieta galaretke i dokladnie zmiksowac.Wylac mase serowa na zasygly spod i do lodowki.
         Na warstwe wierzchnia wylac gararetke np truskawkowa.

                                   A oto bohater:


                          
                                Przypominam o CANDY!!!

czwartek, 8 marca 2012

Alarm bombowy!

     Po przeprowadzeniu wielu  eksperymentow w koncu udalo mi sie wyprodukowac niemal idealne bomby kapielowe.A to bohaterki dzisiejszego posta:



              Do wyprodukowania ich potrzebne bedzie:
-100g sody oczyszczonej
-50g kwasu cytrynowego
-25g skrobi kukurydzianej
-25g oleju kokosowego
-olejek eteryczny i barwnik wg upodoban
              Olej kokosowy roztopic w kapieli wodnej.Suche skladniki wymieszac w misce.Dodac roztopiony olej.Wymieszac.Mieszanina powinna miec konsystencje przypominajaca piasek,z ktorego robi sie "babki".Uformowac kule i odstawic do wysuszenia.Ja uzylam formy do kul o srednicy 4 cm.
    

CANDY!!!

    Okazji jest wiele-wiosna,moje urodziny i to,ze moja kochana Marzenka jedzie na Swieta do Polski i zaoferowala sie wyslac paczuszke.Zatem wszem i wobec oglaszam WIOSENNE CANDY!Reguly gry wszystkim raczej dobrze znane ale dla przypomnienia ;) podaje co nalezy uczynic aby stac sie szczesliwym posiadaczem nagrody:

-dodac bloga do obserwowanych
-zostawic komentarz pod postem
-umiescic podlinkowany baner na swoim blogu
-osoby bez bloga zostawiaja adres @.
    Jednym slowem reklama :D

Przedmiotem losowania bedzie ta oto cukierniczka,pojemnik na herbate i mydlane cos,ktore mam nadzieje,ze wkrotce dorobie:)


Losowanie w pierwszy dzien wiosny czyli 21 marca.

poniedziałek, 5 marca 2012

W koncu!


       Nasze drzwi przestaly byc bezimienne :).Piec lat zajelo mi popackanie sklejki aby wiadomo bylo w ktorej dziupli mieszkamy :)I jak Wam sie podoba?


   

niedziela, 4 marca 2012

Aby do wiosny

       Ponoc wiosna juz sie zaczela.Ta kalendarzowa. *I tu edytuje posta,bo wiosna sie zaczela nie kalendarzowa a meteorologiczna.(Dzieki Qro za sprostowanie)*. Zima jednak nie chce sie poddac.Po kilku bardzo slonecznych i cieplych dniach nadchodzacy tydzien bedzie straszyl sniegiem.A dzis bylo tak:

        Lekko mglisty poranek,potem na troche sie wypogodzilo i po poludniu slonce znowu gdzies sie zapodzialo.


Niektorzy zaliczyli juz pierwsze w tym roku grillowanie w pierwszych promieniach slonecznych:)



Sezon czas zaczac!Swieza rybe by sie zjadlo:)


I ostatnie piesze wycieczki po jeszcze zamarznietym fiordzie.

Tyle zamieszania z ta wiosna.Niby jest a jej nie widac.W Norwegii sa tylko dwie pory roku: 9 miesiecy zimy a potem samo lato.I nie ma takiego zawirowania:)