poniedziałek, 30 stycznia 2012

Dla lasuchow ;)

      Bohaterem tego postu beda rogaliki drozdzowe.Kazda z Was ma swoj ulubiony i wyprobowany przepis.Ja dzis podziele sie swoim.Do przygotowania tego cudu kulinarnego potrzebne nam bedzie:


   1/2 kg maki
   25g drozdzy
   1 szklanka letniego mleka
   szczypta soli
   60g rozropionego tluszczu(masla/margaryny)
   50 g cukru(ja daje wiecej bo lubie slodkie)
   1 jajko+1 zoltko(bialko mozna uzyc do posmarowania rogalikow)
   
         Drozdze rozmieszac w mleku z 2-3 lyzkami maki.Odstawic.Do miski wsypac wszystkie skladniki i podrosniety rozczyn.Wyrobic ciasto i odstawic w cieple miejsce do wyrosniecia.Ja wrzucam wszystko do maszyny i czekam az mnie wyreczy :).Gdy ciasto podwoi swoja objetosc,podzielic na pol i rozwalkowac na okraglo na grubosc 0,5-1 cm(wg uznania).Pokroic jak pizze.Na kazdy trojkacik polozyc 1-2 lyzeczki nadzienia(w zaleznosci od konsystencji) i zawinac.Ukladac na blasze w pewnej odleglosci.Wstawic do piekarnika nagrzanego do 40 stopni i poczekac az podrosna.Podrosniete rogale mozna posmarowac roztrzepanym bialkiem i posypac cukrem.Piec ok 20 min.
    Mi wychodzi ok 20 rogalikow.Smakuja wysmienicie a wygladaja tak:



Ich wada jest to,ze szybko znikaja :)


czwartek, 26 stycznia 2012

Muffiny ;)

      Z przymruzeniem oka.Mydlane.Nie nadajace sie do spozycia ale jak kto woli moga "robic" za ozdobe lazienki.
Poczynilam je juz jakis czas temu ale nie pokazywalam,bo chcialam jedna z nich podarowac Marzence.Wczoraj mnie nawiedzila wraz ze swoja "corcia" Wera wiec dzis moge pokazac moje muffiny nie obawiajac sie,ze niespodzianka wyjdzie na jaw.Poczynilam tez bomby kapielowe ale te pozostaja w suszeniu i w kolejce do obfotografowania.Bedzie co pokazac nastepnym razem ;)



A teraz znikam do kuchni bo mi nowy pomysl po glowie chodzi.Jak mi sie uda go zrealizowac to sie nim podziele.

Milego weekendu zycze!

piątek, 20 stycznia 2012

Mydlana ewolucja

      Dzis chcialam sie pochwalic moim nowym pomyslem.Od jakiegos czasu bawie sie w robienie mydelek z bazy glicerynowej ale ta metoda zaczyna mnie lekko nudzic.Postanowilam pobawic sie w malego chemika i sprobowac zrobic mydlo metoda "na zimno".Do wyprodukowania tego mydelka uzylam oleju z pestek migdalowca,oleju kokosowego,masla shea,oliwy z oliwek,wody destylowanej i NaOH(wodorotlenek sodu).Pierwsza partia mydla poszla w kosz bo "za Chiny" nie szlo go wydlubac z formy.Teraz wiem,ze forme trzeba wylozyc papierem do pieczenia :).Pierwsze koty za ploty!Oto efekt eksperymentowania:


Mydlo jeszcze nie jest gotowe do uzycia.Musi polezakowac kilka tygodni aby dojrzalo i przestalo miec odczyn zasadowy.


To jeszcze nie koniec eksperymentow.Zachecona powodzeniem postanowilam zrobic jeszcze to:



Nie zdazylam sie nawet nimi nacieszyc bo natychmiast znalazly nabywce.Mam nadzieje,ze nie zostaly zjedzone :D




czwartek, 19 stycznia 2012

Maly miksik


       Przedwczoraj obiecalam pokazac moje mydlane poczynania.Taki maly miksik mydelek powstalych z bazy glicerynowej transparentnej,kremowej i bazy z dodatkiem masla shea.Male kosteczki o zapachu wanilii,lawendy,morskim i owocow egzotycznych.


     Mydlanych poczynan jeszcze nie koniec.Reszta pochwale sie jutro.
Adanio wciaz lekko nakrapiany.Zobaczcie same.


Dobrze,ze juz jest mniej kaprysny i lepiej spi.Mama po woli wraca do zycia :).
Z dobrych wiesci jeszcze to,ze na poczatku lutego przyleci do nas i babcia i dziadek.Rozpieszczaniu nie bedzie konca.Wszyscy sie cieszymy bo dziadek jeszcze nie byl w Norwegii.Mam nadzieje,ze bedzie ladna pogoda i uda nam sie troche pozwiedzac Oslo.

A teraz znowu pokaze Wam kawalek mojego widoku z okna.Zdjecie zrobilam wczoraj po godzinie szesnastej.Dopadalo troche sniegu i zrobilo sie tak ladnie,ze zamiast zajac sie obiadem stalam w oknie i sie gapilam.To kolejny plus siedzenia w domu.Och jak ja bym chciala tak siedziec w domu i nie pracowac!





środa, 18 stycznia 2012

Procent dla Michala


        Zbliza sie termin skladania zeznan podatkowych za ubiegly rok.Podobnie jak w ubieglych latach kazdy moze przekazac jeden procent podatku na rzecz wybranej fundacji.Zwaracam sie z prosba do  czytajacych mojego bloga a nie wiedzacych jeszcze komu oddac swoj "procent" o przekazanie go na leczenie i rehabilitacje Michala.Mam nadzieje,ze znajda sie osoby chetne pomoc Michalowi.Ziarnko do ziarnka i zbierze sie miarka :)
   Dziekuje Wam w imieniu moim i rodzicow Michala.

wtorek, 17 stycznia 2012

Niech ktos zatrzyma wreszcie czas

                     Ja wysiadam!
       Dopiero co bylo zamieszanie ze Swietami a tu juz polowa stycznia.Czas jakos tak dziwnie przyspieszyl.Niby powinnam miec go sporo bo siedze w domu z Adasiem a ja za nic nie moge sie "ogarnac".Adas stal sie teraz lekko upierdliwy z powodu ospy.Tuz przed sylwestrem wysypalo Danielka a jak ten juz lekko doszedl do siebie to Adas stal sie nakrapiany.I tak oto przez miesiac swiata bozego nie zobacze :).Dobrze,ze  Marzenka ze swoja "coreczka" Wera  wpadna jutro pocieszyc chorego o ile chory swym piskiem nie wystraszy Wery.Ostatnio   piszczenie sprawia Adasiowi wielka frajde i tak popiskuje sobie caly dzien.Ale nie o tym mialo byc.Chcialam powrocic do tematu nieszczesnych "goro".Tak sie na nie zawzielam,ze zazyczylam sobie pod choinke maszynke do ich pieczenia.Jak juz wczesniej pisalam pierwsze pieczenie mi nie wyszlo z powodu kapiacego tluszczu na plyte grzewcza.Moja machina jest w pelni nowoczesna :) tzn. elektryczna przy czym wzor posiada tradycyjny.A oto rzecz,o ktorej mowa :


      I tak w przerwie miedzy Swietami a Nowym Rokiem przystapilam do dziela.W dolaczonej ksiazeczce byly podane 2 przepisy.Wybralam wersje,w ktorej jest mniej roboty i ciasto mozna wylewac lyzeczka.Wersja druga jest bardziej pracochlonna i trzeba ciasto najpierw cieniutko rozwalkowac a potem tak przyciac aby wielkoscia pasowalo do wzoru.Ciacha wyszly super.Sasiadka posluzyla jako krolik doswiadczalny.Pochwalila :D i namowila mnie do wyprobowania drugiego przepisu (z dodatkiem koniaku).Tak rozochocona sukcesem biegiem zarobilam jeszcze ciasto na "krumkaker".A wyszlo ich tyle:


I to bylo moje ostatnie wypiekowe szalenstwo ubieglego roku 


Poczynilam tez kilka mydelek,ktore pokaze w nastepnym poscie.



piątek, 6 stycznia 2012

Pierwszy post w tym roku



        Wpadam tylko na chwile aby pokazac Wam co sie dzialo dzis na niebie okolo godziny szesnastej.Niestety przegapilam moment gdy niebo bylo cale czerwone.Szkoda!