czwartek, 13 grudnia 2012

Lucia,lussekatter i krumkaker


                   Wczoraj szalalam w kuchni.Dzis pokaze Wam efekty tego szlenstwa.Na pierwszy ogien ida lussekatter.Drozdzowe buleczki z szafranem pieczone na Lucie (czyt.Lusije) czyli na sw.Lucje.W Norwegii we wszystkich szkolach i przedszkolach ten dzien jest szczegolnie uroczysty.Rodzice zapraszani sa do szkoly lub przedszkola na poczestunek (i tu dodam,ze pracodawcy wcale nie kreca nosem gdy pracownik wczesniej informuje o spoznieniu w tym dniu do pracy).W pomieszczeniu gdzie siedza rodzice panuje ciemnosc.Dzieci ubrane w biale szatki,z wiankami na glowach i ze swiecami w dloniach spiewajac "Santa Lucia" wchodza do ciemnego pomieszczenia wnoszac swiatlo.Na czele pochodu idzie dziewczynka w koronie ze swiec.Potem zapala sie swiatlo i zaczyna sie impreza.Dzieci chodza z wiklinowymi koszyczkami i czestuja "lussekatterami".Nastepnie dzieci ida na tournee  np.do domow opieki gdzie sa bardzo wyczekiwane.Potem jest sporo lez.Placza pacjenci ze wzruszenia,poruszony personel ukradkiem roni lzy.I dzieci,bo  czuja sie troche zagubione.I znowu lussekatter:)
                   

                    A teraz przepis:
      150 g masla
      500 ml mleka
      szczypta szafranu
     150 g cukru
     1/2 lyzeczki soli
     2 lyzeczki kardamonu
     100g drozdzy
     1.3 kg maki.


        Postepowac tak samo jak w przypadku innych ciast drozdzowych.Po wyrosnieciu ciasto rozwalkowac na grubosc 1 cm i pociac w dwucentymetrowe paski.Formowac w ksztalt litery S a w konce powtykac rodzynki.Odstawic do wyrosniecia.Mozna posmarowac bialkiem wtedy lussekatter beda rumiane.Ja mialam odrobinke szafranu a nie chcialo mi sie leciec do sklepu wiec moje sa nieco blade.Zwykle dodaje wiecej szafranu i nie pedzluje bialkiem .Po upieczeniu maja piekny zolty kolor.Szafran mozna zastapic kurkuma jesli ktos takiego nie posiada.Piec w 10-12 min w 225 stopniach.
           
        Mojemu Adaniowi nie spodobala sie sukienka i Pani wniosla go do sali na rekach:)Potrafi sie ustawic:))



               A tu Adanio ze swoja ulubiona Pania :)



          A teraz ciag dalszy prezentowania moich wczorajszych wybrykow kulinarnych.Krumkaker.Kolejna norweska tradycja.O nich juz kiedys pisalam tutaj.



                      A teraz zabieram sie za uszka!

                    Swiat za oknem wyglada dzis tak:



     Jest dziesiata i robi sie jasno:) Za 4 godziny zapadnie zmrok:))
                Ide brac sie za uszka!

18 komentarzy:

  1. Twoje wypieki wyglądają oszałamiająco!!!I do tego zdjęcia!Jestem zauroczona :)
    Twój Szkrab jest cuuuudny!

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko...nie wiem co najsłodsze, chyba jednak Twój aniołeczek:)
    A bułeczki spróbuje upiec w weekend.
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  3. widać,ze pani synka jest osobą kochającą dzieciaczki.....to co???ja moze na kawkę wpadnę???póki jasno?????:))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Wypieki cudne i niezwykle kuszące.Ale ja nie mam reki do drozdzowego.U mnie już pierogi z kwaśnej kapusty są, dziś kleje ze słodkiej.Pozdrawiam i udanych uszek:)

    OdpowiedzUsuń
  5. No dobra, biorę się zaraz za te twoje drożdzowe cudownosci:) NIe wytrzymam do weekendu:) Ino bez rodzynków będą, bo moje odnóżki ich nie tolerują;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciotka, zaczyn mi rośnie a ja sie zastanawiam czy ty o jajkach nie zapomniałas w tym przepisie.. Kurka wodna, nie znam drożdżowego bez jajek.
    No i ani szafranu ani kurkumy nie dostałam. Dobrze ze mam kardamon do kawy i moxdzież.
    Pisz mi plizz o tych jajkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jaja! 2 jaja:) jak nie masz szafranu to trachnij zolty barwnik spozywczy(ale to sama chemia)

      Usuń
    2. I zamiast paseczkow uturlaj waleczki.Bedzie szybciej:)

      Usuń
    3. Aaaa...i zrobiłam 1 blachę z czarnuszką. Fajnie pasowało:)
      Dzięki Tobie mieliśmy dzis odlotową kolację:*

      Usuń
    4. Super!Nastepnym razem sie do Was wprosze na wyzerke.U mnie tez wszystko poszlo.Do swiat musze je jeszcze raz upiec:) I schowac :D

      Usuń
  7. dodam ino żółtka
    aaa..i zamiast cukru uzywam ksylitolu.
    To będzie wariacja na temat Twojego przepisu;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Własnie pokazałam MKM-owi zdjecie z dzisiaj z Twojego okna...
    Popatrzył tęsknie, ja też...
    A co do synka- istny aniołek!
    A bułeczki pachną tak,że aż tu- u nas czujemy ich zapach:))
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namawiam na lato w Norwegii:)
      A co do aniolka to i owszem ale jak spi:)

      Usuń
  9. O kurcze, ale kuchara z Ciebie! Ja kuchnię omijam szerokim łukiem :-(

    OdpowiedzUsuń
  10. wspaniałe pachnące smakołyki, ale Twój maluszek to wspaniały aniołek!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. smakowitości :) Adaś cudny i faktycznie umie się chłopak ustawić. Ja mam małego terrorystę :> przed pasowaniem na przedszkolaka ryczał tak długo, aż go panie rozebrały z eleganckich ciuszków i jako jedyny był "w cywilu" :>

    OdpowiedzUsuń