poniedziałek, 14 maja 2012

Czy to juz jesien?

     Jeszcze wiosna nie rozszalala sie na dobre a do nas zawitala juz jesien.A to za sprawa sztormowej pogody.W nocy predkosc wiatru dochodzila do 14m/s a teraz wiatr lekko oslabl  i wieje tylko 10m/s.Zanim pogoda tak nagle ulegla zmianie w sobote udalo mi sie uchwycic w obiektyw troche wiosny:















                 A teraz bedzie o czyms co z pewnoscia moze sie przydac gdy nadejda jesienne pluchy:


  Mowa o syropie z sosny.Teraz jest najlepsza pora na zrywanie przyrostow.Trzeba je tylko oczyscic z brazowych lupinek ,pokroic i zasypac cukrem.Postawic w slonecznym miejscu i czekac az cukier sie rozpusci.Potem odcedzic,przelac do mniejszego sloiczka i gotowe.Najlepszy na swiecie syrop na kaszel.
  Nalezy pamietac aby nie niszczyc rosliny i nie obrywac wszystkich przyrostow.


14 komentarzy:

  1. Piękne krajobrazy.
    A jesień, chyba jednak nie, wiosna tylko odrobinę wariuje;-)
    Pozdrawiam i życzę pięknego wiosennego tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Spać w nocy nie można było szok...
    Nawet psiak szczekała bo po podwórku przewalały się jakieś graty...
    Syropek zrobimy a widoczki miodzio:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekne widoczki! Znam syrop z sosny! Tata taki robił i jeszcze z mniszka lekarskiego :) Ja często robię syrop z cebuli. U Was też podają witr w m\s? Kiedyś jak mielismy 25m\s to się zastanawiałam ile to jest na km\s - bo wtedy w Poslce też wiało i wszyscy narzekali, że tak u nich wieje. Jak sobie przeliczyłam, to mi oczy wyszły na wierzch, a wszyscy którzy tak narzekali, ze w Polsce wieje aż 80 km\h się zamkneli. My to mamy na tej Skandynawii niezłą pogodę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczną masz wiosnę :)
    Syropek spróbuję kiedyś zrobić, ale pewnie dopiero jak się wyprowadzę na wieś, bo w Warszawie ciężko o nie skażone zanieczyszczeniami drzewa.

    Jaddis, droga kobietko :), dziękuję za propozycję kupna pojemnika, ale myślę że lepiej nie ryzykować stracenia kolejnego....szkoda pieniędzy i nerw. Z tamtego pojemnika została mi pokrywka więc jak tylko znajdę odpowiedni słoik, to pokryweczkę wykorzystam. Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  5. To nagłe ochłodzenie jest nie do zniesienia...
    A syrop jest rzeczywiście na wagę złota!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne lasy tam masz! Jak patrzę na te zdjęcia, tęskno mi do drzew.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeeej, pamiętam jak babcia kiedyś taki syrop robiła! Sam cukier, ale jakie to dobre:) ech, niesamowicie pięknie tam u Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  8. jak dobrze pójdzie w srodę ogołocę mą sosnę...... u nas w sobote strasznie wiało:((((

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne krajobrazy. Podoba mi się biała bramka prowadząca do zaczarowanego lasu. Śliczne masz widoki Jaddis. Nigdy nie robiłam syropu...Jeśli to taki prosty przepis to spróbuję zrobić. Pojadę w tym tygodniu do lasu szukać pięknych sosen.

    OdpowiedzUsuń
  10. To obrywanie sośnie przyrostów nawet dobrze jej robi bo ją po prostu zagęszcza.Widoki śliczne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Piekna ta przyroda wokol Ciebie. Podpisuje sie pod Insomnia komentarz, ze ta biala bramka to jak wrota do zaczarowanej krainy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja już się zaopatrzyłam w czubki sosnowe i kwiaty mlecza i syropki się robią. Moja babcia zawsze robiła i ja przejęłam to po niej. Przecudne zdjęcia plenerowe!Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszę się , że do Ciebie trafiłam... mój mąż gdzieś o tym syropie wyczytał i wykonaliśmy zadanie! tylko nasze słoje stoją w cieniu....:( Biegnę je wystawić na słońce....

    OdpowiedzUsuń