sobota, 22 grudnia 2012

Dopadla mie... zaraza!

                  Po raz pierwszy od lat.Bodajze osmiu.Moj chlop powiedzial,ze z pewnoscia nie umre bo zlego diabli nie biora:).Z nosa lalo sie ciurkiem.W ciagu dwoch dni zuzylam rolke papieru kuchennego i dwa pudelka chusteczek.Teraz przyszla kolej na kaszel i odbiera mi glos.I znowu zacytuje chopa "moze i dobrze".Dzieciaki tez zmoglo.Najbardziej Adania.Chopa nie,bo ten to stary wiking,stoi bosy na mrozie i fajki na balkonie jara.
Z racji zarazy pozwolilam sobie na dwudniowa bumelke z pracy i wykorzystalam ja tworczo.Powstalo kila poduszek z motywami swiatecznymi.Czesc z nich ruszyla juz w swiat.Jak sie rozpedzilam to wyprodukowalam 7 sztuk:).Czasami warto chorowac.Poduchy uszyte sa z filcu (przody) i bawelny (tyl).Napis "God Jul" to nic innego jak dobrych/wesolych swiat po norwesku.No i wszedobylskie serduszka.Kolejny ukochany motyw swiateczny w Norwegii.Serduszka kroluja wszedzie.Odgapilam od Lacrimy i mam chec wziac udzial w zabawie blogowej u Truscaveczki.


A oto moje swiateczne wypociny:


          Bede sie na nich wylegiwala pod choinka:)

piątek, 14 grudnia 2012

Slonca dzisiejsze wstawanie

      Zbliza sie dziesiata i robi sie jasno.Stoje w oknie i obserwuje leniwe slonca wstawanie.Lubie takie poranki jak dzis.Po czternastej znowu zacznie zapadac zmrok.Krotkie dni.Nastal mørketid.Wszyscy narzekaja,ze malo swiatla.Ja lubie ten czas.Najbardziej lubie okres przed swietami.Tu wszyscy przystrajaja swoje okna.W kazdym oknie pala sie swiatelka.Cala dobe na okraglo.Lubie w te okna zagladac:)
       






czwartek, 13 grudnia 2012

Lucia,lussekatter i krumkaker


                   Wczoraj szalalam w kuchni.Dzis pokaze Wam efekty tego szlenstwa.Na pierwszy ogien ida lussekatter.Drozdzowe buleczki z szafranem pieczone na Lucie (czyt.Lusije) czyli na sw.Lucje.W Norwegii we wszystkich szkolach i przedszkolach ten dzien jest szczegolnie uroczysty.Rodzice zapraszani sa do szkoly lub przedszkola na poczestunek (i tu dodam,ze pracodawcy wcale nie kreca nosem gdy pracownik wczesniej informuje o spoznieniu w tym dniu do pracy).W pomieszczeniu gdzie siedza rodzice panuje ciemnosc.Dzieci ubrane w biale szatki,z wiankami na glowach i ze swiecami w dloniach spiewajac "Santa Lucia" wchodza do ciemnego pomieszczenia wnoszac swiatlo.Na czele pochodu idzie dziewczynka w koronie ze swiec.Potem zapala sie swiatlo i zaczyna sie impreza.Dzieci chodza z wiklinowymi koszyczkami i czestuja "lussekatterami".Nastepnie dzieci ida na tournee  np.do domow opieki gdzie sa bardzo wyczekiwane.Potem jest sporo lez.Placza pacjenci ze wzruszenia,poruszony personel ukradkiem roni lzy.I dzieci,bo  czuja sie troche zagubione.I znowu lussekatter:)
                   

                    A teraz przepis:
      150 g masla
      500 ml mleka
      szczypta szafranu
     150 g cukru
     1/2 lyzeczki soli
     2 lyzeczki kardamonu
     100g drozdzy
     1.3 kg maki.


        Postepowac tak samo jak w przypadku innych ciast drozdzowych.Po wyrosnieciu ciasto rozwalkowac na grubosc 1 cm i pociac w dwucentymetrowe paski.Formowac w ksztalt litery S a w konce powtykac rodzynki.Odstawic do wyrosniecia.Mozna posmarowac bialkiem wtedy lussekatter beda rumiane.Ja mialam odrobinke szafranu a nie chcialo mi sie leciec do sklepu wiec moje sa nieco blade.Zwykle dodaje wiecej szafranu i nie pedzluje bialkiem .Po upieczeniu maja piekny zolty kolor.Szafran mozna zastapic kurkuma jesli ktos takiego nie posiada.Piec w 10-12 min w 225 stopniach.
           
        Mojemu Adaniowi nie spodobala sie sukienka i Pani wniosla go do sali na rekach:)Potrafi sie ustawic:))



               A tu Adanio ze swoja ulubiona Pania :)



          A teraz ciag dalszy prezentowania moich wczorajszych wybrykow kulinarnych.Krumkaker.Kolejna norweska tradycja.O nich juz kiedys pisalam tutaj.



                      A teraz zabieram sie za uszka!

                    Swiat za oknem wyglada dzis tak:



     Jest dziesiata i robi sie jasno:) Za 4 godziny zapadnie zmrok:))
                Ide brac sie za uszka!

Kuchennie

       Caly dzien w kuchni.Jutro tez.Zaczynam przygotowania do Swiat.Jutro pokaze dzisiejsze wybryki kulinarne.Weekend niestety spedzam w pracy.Przyszly tydzien do gonitwa z jezorem na brodzie.Prezenty dla dzieciakow na szczescie juz kupione.Zawalona cala piwniczka.Pakowanie pewnie zajmie mi pol nocy.W tym roku musze je popakowac w papier bo Danielek mnie dzis zapytal dlaczego Mikolaj nie pakuje prezentow w papier tylko w worki.Wybrnelam mowiac,ze jak zwykle przed swietami ma pelno roboty i spieszy sie zeby wszystkim dostarczyc prezenty.Na pierdoly nie ma czasu.W sobote zakup choinki.Jak zwykle bede szperala,przebierala a i tak kupimy nie taka:).Dzis byl piekny sloneczny dzien ale tak pierunsko zimno,ze jutro wciskam d... w spodnie narciarskie:)

    Dla tych co stercza w kuchni maly zarcik kulinarny:)



                          Uwielbiam czarny humor!

wtorek, 11 grudnia 2012

Znowu muffiny:)

               
    Tym razem w ilosciach hurtowych i w przebraniu swiatecznym.
Jutro klasa Danielka ma julefest czyli impreze swiateczna.Komitet imprezowy skladajacy sie z szesciu rodzicow ma za zadanie przygotowac prowiant,atrakcje wieczoru i dbanie o prawidlowy :) przebieg imprezy.Uwielbiam takie imprezy.Spieprzony caly dzien.Ale coz...Raz w roku trzeba odbebnic obowiazek rodzicielski wobec szkoly.Mi przypadlo pieczenie muffinow dla calej halastry.

       Podaje przepis na najlatwiejsze muffiny na swiecie:
2 jajka
3/4 szkl. cukru
             Jajka i cukier zmiksowac.
1 szkl. maki
3 lyzki kakao
1 lyzeczka proszku do pieczenia
3/4 szkl. mleka
1/2 szkl. oleju
           Wszystko wrzucic do michy z jajkami i chwile pomiksowac.Piec 30 minut w 180 stopniach.

           Do dekoracji uzylam lukru,czerwonej masy marcepanowej i zielonej masy cukrowej.Kulki uturlalam recznie a listki wycielam wycinaczka.

    W czwartek kolejna impreza.Luciafest.Tym razem u Adasia w przedszkolu.O 7.30:( W wolny dzien. 

   W ubieglym tygodniu dzieci w przedszkolu piekly  lussekatter - szafranowe buleczki drozdzowe z rodzynkami o specyficznym ksztalcie.Ciastka czekaja w zamrazarce i zostana podane podczas dnia Lucii na spotkaniu z rodzicami.
W czwartek (13 grudnia w Lucji) zaplanowana jest uroczysta goscina rodzicow. Dzieci, spiewajac Santa Lucia wchodza w pochodzie do udekorowanej sali z nakrytym wczesniej stolem, w ktorej siedza juz zaproszeni rodzice. Tradycja sugeruje by dzieciaki ubrac w biale szatki. Prowadzaca pochod dziewczynka bedzie miala na glowie wianek z 4 elektrycznymi swieczuszkami symbolizujacymi powrot swiatla.Kiedys to swieto przypadalo na 23 grudnia czyli na przesilenie słoneczne. 

        A taraz zmykam brac sie za siebie i lece do pracy.
       





poniedziałek, 10 grudnia 2012

Wyroznienie



          Troche z tym zwlekalam.Za spoznienie wina obarczam CZAS.
Przechodze do konkretow i odpowiadam na postawione mi pytania.


1. Jakie jest Twoje największe marzenie?
- Marzy mi sie podgrzewany sedes,bo siadanie rano na zimnym sedesie do przyjemnosci nie nalezy:) 

2. Jaki jest Twój ukochany smak?
-Slodki.

3. Czy masz jakąś ukochaną rzecz?
-iPhon :) i prostowalnica do wlosow.Nigdzie sie bez nich nie ruszam:))

4. Co Cie doprowadza do pasji?
-Ignoranci.

5. Z czego śmiejesz się najczęściej?
-Jak ktos upadnie?  Zartowalam:)

6. Jaka jest najmniejsza najcenniejsza rzecz dla Ciebie?
- soczewki:) Bez nich nie widze nic :D

7. Jakie najdziwniejsze pytanie w życiu zostało Ci zadane?
-Dlaczego prostuje wlosy jak wszyscy marza o lokach?

8. Co nadaje sens Twojemu życiu?
-Dzieci

9. Co jest dla Ciebie synonimem chaosu?
-Nie cierpie chaosu i nie cierpie balaganu w mieszkaniu.Lubie porzadek jak na sali operacyjnej.Zboczenie zawodowe:)

10. Jaka jest Twoja ulubiona część garderoby?
-Ubranie ma byc czyste,schludne,praktyczne i odpowiednie do sytuacji.
               I w tym momencie wprowadzam mala korekte do tego co napisalam wczoraj bo wlasnie przypomnialo mi sie o kolekcjonowaniu kurtek skorzanych.Jak moglam o tym zapomniec?Chyba przez ten mroz:).Przyznaje sie bez bicia,ze nie przejde obojetnie obok skorzanych kurtek.Probowalam je policzyc w glowie ale lekko sie pogubilam:).Zamsz tez uwielbiam:)
Narazilam sie obroncom zwierzat.

11. Jaka jest Twoja ulubiona książka?
-oj!Najtrudniejsze pytanie.Mam kilka takich najbardziej ulubionych i jak tu wybrac tylko jedna?
"Rubio" Whartona.Ksiazka,ktora przeczytalam w jedno popoludnie i na koniec wypadla mi z rak.Zaskoczylo mnie jej zakonczenie.Tak dawna temu ja czytalam a wciaz ja pamietam:)

                  Uff!

      Teraz przyszla kolej nominowac 11 blogow.Do odpowiedzi na 11 (piiip) pytan wzywam:
       Zechciejcie moje mile przyjac to wyroznienie:)
Ide na latwizne i stawiam te same pytania.A teraz wracam do rzeczywistosci i biore sie za kuchnie.Musze wyprowiantowac familie i leciec do pracy.Jutro czeka mnie wyzwanie.Bede piekla mufinki na "julefest" do szkoly.Wszedzie na blogach swiatecznie a u mnie jakos w tym roku czasu brak na nowe dekoracje,aranzacje.Obejdzie sie bez nowosci:)Nie szaleje tez z porzadkami bo zazwyczaj w domu mam porzadek,umyje tylko okno balkonowe bo na wysokosci Adasia pelno jest jego lapek:)No i musze dopiec pierniczkow bo w puszcze wielkosci wiadra widac juz dno:).

czwartek, 6 grudnia 2012

O trzech wrozkach i o jednym krasnoludku :))

     Dzisiejszy post poswiece osobom,ktore w ostatnim czasie sprawily mi duzo radosci.Nie wiem od ktorej zaczac,bo wszystko dzialo sie w tym samym czasie.
     Zaczne wiec od Marty,ktora jakis czas temu oglosila candy.Do wygrania byl min. piekny album z dekoracjami jej autorstwa.Candy zgarnela Qrka a ja jej pozazdroscilam:).Postanowilam wiec poszukac albumu w necie i go natychmiast nabyc.Niestety.Poszukiwania skonczyly sie porazka.Ale to mnie nie zniechecilo."Zapukalam" wiec do Marty.W pewne piatkowe popoludnie w skrzynce pocztowej znalazlam awizo.
Nie patrzac na ciemnosci i deszcz pognalam na poczte.Zobaczcie jakie skarby przemierzyly do mnie niemal 2000 km:




       Kilka dni przed tym piatkiem na swoim blogu Marzenka pokazala istne cudo.I tak mi sie to cudo spodobalo,ze spytalam sie ile by chciala za zrobienie tego cuda?Odpowiedzi do dzis nie otrzymalam:).
Otrzymalam za to CUDO!Tym razem Marzenka nie patrzac na deszcz i ciemnosci przemierzyla cale Oslo po to tylko aby obdarowac mnie prezentem.Cudo wyglada tak:
     

       
      Tego samego wieczora zadzwonila do mnie kolezanka i zaproponowala babski wieczor.Od razu przystalam na propozycje jak tylko wspomniala o dermabrazji.Natychmiast bylam gotowa:).Zafundowala mi boski sobotni wieczor  na super wygodnym szezlongu "znecajac" sie nad moim zaniedbanym i zmeczonym cielskiem.Byla dermabrazja,maseczki,masaze,parafina na lapy i kopyta...
Zyc!Nie umierac!
     
    A teraz napisze o tym malutkim krasnoludku:)
Na imie ma Franio.Jego mama prowadzi blog o dzielnym Franku.Na blog Frania trafilam przypadkiem.Jak sie okazalo Franio bardzo trudny  dla niego samego i dla calej rodziny okres swojego zycia spedzil w miejscu,w ktorym kiedys pracowalam.Mamy wspolna "ciocie",ktora zarowno Franio jak i ja bardzo lubimy:)
                  Franio przyznal mi wyroznienie

                         

Dziekuje Ci Franiulku bardzo,bardzo,bardzo mocno.Zadales tak trudne pytania,ze musze miec troche czasu aby zdolac na nie odpowiedziec:)


       I co Wy na to?
Bo ja jestem w stu procentach pewna,ze...

                           dobre wrozki sa na swiecie!!!

    Dziekuje Wam bardzo!!!Duszki moje!!!

   Jutro w pracy mamy "julelunsj" czyli przedswiateczna wyzerka.Juz nie moge sie doczekac sledzi w musztardzie.Nie pogardze tez "ribbe" czyli pieczonym boczkiem:) i salatka ziemniaczana.No i bedziemy tez dostawac prezenty:).
  A dzis swieci slonce i jest tylko -12.Pan we wczorajszym "Dzien Dobry TVN" rozsmieszyl mnie do lez mowiac,ze w Polsce bedzie "bardzo mrozny weekend,nawet do -5" :D
Nam zamarzlo paliwo w samochodzie.Ot uroki zimy:)

niedziela, 2 grudnia 2012

Ta daaam!

    Przyszla pora na ogloszenie wynikow rozdawajki.Wszystkich komentarzy bylo 73 (razem z moimi).Chetnych bylo sporo ale niestety tylko 3 szczesciary beda mialy co wycinac:)
Pierwsza szczesciara to:


Alex-autorka komentarza nr 2.

Druga,ktora ma farta to:


 Kolorowy Swiat-autorka komentarza nr 54.

Trzecia,ktora bedzie miala co ciac to:


Edyta Pi,ktora napisala komentarz nr 66.

               
               Szczesciarom gratuluje i prosze o kontakt a wszystkim bioracym udzial w zabawie dziekuje,ze odwiedzily me skromne progi.Zapraszam czesciej:)Wpadajcie   kiedy tylko macie na to ochote :)
              Jesli ktos ma ochote na wymianke serwetkowa jestem otwarta na propozycje:))


czwartek, 15 listopada 2012

Na dlugie jesienne wieczory

         najlepsza jest herbata.
Dzis w nieco innej postaci.Porzucona i zaniedbana mydlarnie czas odkurzyc.Na dobry poczatek i dla wlasnego uzytku powstalo mydlo,ktore lubie najbardziej.Kolorystycznie pasuje do lazienki a zapach bialej herbaty dlugo utrzymuje sie na dloniach.Mydlo powstalo z bazy glicerynowej dodatkowo wzbogaconej wyciagiem z aloesu oraz naparem i "fusami" z bialej herbaty.



      I to by bylo na tyle:) Czas nie pozwala na wieksze szalenstwa:))
                       W weekend poodwiedzam Wasze blogi.

niedziela, 11 listopada 2012

Dzisiaj

                                               
                                                           Zachod slonca nad Oslofiord

    Caly dzien padalo ale na koniec dnia slonce wyszlo zza chmur po to aby za moment zajsc.Byla tez tecza.Zjawiskowo,prawda?To dla Was:)

środa, 7 listopada 2012

Addio pomidory

                 Tak...
     Nadeszla pora na zrobienie porzadku na balkonie.Czas pozegnac letnie aranzacje i przygotowac balkon do zimy.Na pierwszy ogien pojda donice z pomidorami.Szkoda ich wywalac bo sporo owocow jest jeszcze zielonych.Nie mam gdzie ulokowac ich w domu a gabarytow sa slusznych.Zanim zapakuje je w wory zrobilam im pozegnalna sesje fotograficzna:)



     Nastepnie wezme sie za mycie "szklanej pulapki".Osiem okien do umycia nie liczac drzwi balkonowych wielkosci wrot do stodoly.Tak dlugo zwlekalam z tym balkonem,ze zima chyba rozgoscila sie na dobre.Tak wygladalo wczorajsze popoludnie:



a tak dzisiejszy lekko mrozny poranek:



  Poki co siedze sobie w cieplutkim mieszkanku i czekam az odmarzna mi szyby na balkonie:)
 I tu pochwale sie moim najnowszym nabytkiem.Jak juz kiedys pisalam mam wielka slabosc do gadzecikow.Naogladalam sie reklam i programow w TV i zamarzyla mi sie "Marysia".I tak marzylam sobie o niej od jakiegos czasu caly czas glosno mowiac jaki to swietny wynalazek,jak dobrze jest posiadac takie cudo i jakie to praktyczne rozwiazanie isc do pracy i pozwolic "Marysi" robic swoje.Przegladajac stos reklam wypatrzylam "Marysie" w promocyjnej cenie i znow zaczelam powtarzac swoje:ze praktyczna,ze cena nizsza,ze prezentu na imieniny nie dostalam...
 No i od wczoraj mam "Marysie".Od rana przeprowadzam eksperymenty.Poradzila sobie z ryzem na podlodze,okruchami i "kotami". Nawet potrafila przetoczyc sie przez suszarke z praniem.Owszem nie zastapi zwyklego odkurzacza ale doraznie pomoze utrzymac podloge w czystosci.Fajne jest tez to,ze niby zwylka sprzataczka a poliglotka.Gada w szesnastu jezykach:)A oto bohaterka:



  Buszujac troche po blogach widze,ze wiele z Was wzielo sie juz za dekoracje swiateczne.Ja poki co zbieram pomysly i spisuje na kartce;).Od poniedzialku znowu praca.Ciekawe jak bedzie z czasem?I czy uda mi sie uniknac dyzuru w Wigilie bo wedlug grafiku wypada mi popoludniowka:(

Chetnym na serwetki przypominam o zapisywaniu sie na rozdawajke.

wtorek, 6 listopada 2012

Komu,komu

    ..... bo sprzatam w domu:)
   Urlop dobiega konca.Niestety!Mialam inne plany a skonczylo sie na sprzataniu.Efekt powala z nog.Nawet "Perfekcyjna" nie ma sie do czego przyczepic.A co tam!Niech przyjezdza z ta swoja biala rekawiczka!Prosze bardzo!Dzwi stoja otworem:)
  Ogarnelam w koncu "swoj" pokoik.Niby goscinny a pelnil funkcje klamociarni.Doczekal sie odswiezenia scian,nowych mebli i czeka na dopieszczanie.Podobnie jak sypialnia.Okazalo sie ,ze zabraklo mi lnu na firany.Musze poczekac piec dluuugich dni az przesylka dotrze do domu.Dopiero sie zacznie!Maszyna znalazla swoje stale miejsce.Materialow 2 pelne szafki.Tylko szyc!Podpisac pakt z diablem na niesmiertelnosc i szyc!Szyc!Szyc!Zrobilam tez mala inwentaryzacje w szafie z serwetkami.Miliony serwetek.Zabraknie zycia na ich "przetworzenie".Z tej tez okazji dziele sie z Wami.I...
                        Zapraszam na rozdawajke!
  Do rozdania sa 3 pakieciki serwetek po 58 sztuk.Ilosc moze ulec zmianie;).
Ze wzgledu na to iz poczta norweska pod koniec roku zwykle niedomaga losowanie odbedzie sie 30 listopada.Fajnie bedzie jesli przesylki dotra do Was jeszcze w tym roku:).Zasady takie same jak tu.


                                
                                     Powodzenia!!!


wtorek, 16 października 2012

Takie tam marudzenie

   Dawno nic nie pisalam.Od jakiegos czasu mysle o zaprzestaniu zasmiecania internetu.Brak czasu na wszystko.Przyjemnosci to juz przeszlosc.Wrocilam do pracy.Praca na zmiany nie sprzyja relaksowi.Czas goni jak wsciekly a zaleglosci tylko sie nawarstwiaja.Jednym slowem codziennosc mnie pozera.Od czerwca nic nie "wyprodukowalam".Duzo sie dzialo.U nas zawsze duzo sie dzieje.Dzielimy rok na 2 czesci -lato i zime(9 miesiecy zimy a potem samo lato).Lato spedzamy na wodzie a zime w domu.Nie jestem wielbicielem sportow zimowych (jedynie w TV) wiec jak nie ma przymusu wychodzenia to siedze w domu:).Lato za to nas uskrzydla.Nic nie jest w stanie zatrzymac nas w domu.Okres letni mamy juz za soba i mam nadzieje,ze czas troche zwolni i znajde kilka chwil dla siebie.Niedugo mam urlop i mam nadzieje wykorzystac go na maksa.W planach mam "zrobienie" mojego pokoiku.Kupilamu juz nowe meble,spakowalam graty i czekam na pomalowanie scian.Moze w weekend?Potem wyciagne z kartonu moja maszyne i zabiore sie za szycie firan i nowych poduszek.Czuje,ze jak sobie czegos nie uszyje to oszaleje!
   Pomarudzilam sobie troszke,pozanudzalam a teraz wracam do kuchni.Bede kisic kapuste:)


Taki widok z okna to tez juz przeszlosc.Juz mamy za soba pierwszy snieg.Drzewa pogubily liscie.Zrobilo sie buro a w powietrzu czuc wilgoc.Teraz czekamy na mrozy!
W sklepach sa juz peperkaker co oznacza,ze o Swietach myslec czas juz zaczac:)

sobota, 25 sierpnia 2012

Co znaleziono w tajemniczej paczce?

Zdjecie pochodzi ze strony  vg.no
   
      O 18.00 wszystko stalo sie jasne.Paczka zawierala wiele starych dokumentow,wycinkow z gazet i listow.Czesc listow zostala nadana w Ameryce.Wedlug ekspertow najbardziej ekscytujaca jest szarfa podarowana przez Krola Haakona VII podczas wizyty w Otta w 1912 roku.Po dokladnym zbadaniu zawartosci paczki przez lokalnych ekspertow paczka powroci do zbiorow muzeum.

    W paczce znaleziono wycinek gazety z data 18 sierpnia 1914 roku.Ciekawe jakim cudem znalazla sie w paczce zlozonej do depozytu 26 sierpnia 1912 roku?Czyzby Nygaard wyprzedzil czas? 

  Chcecie zobaczyc co bylo w paczce?Wklejam link.

piątek, 24 sierpnia 2012

Stuletnia paczka

Zdjecie pochodzi z VG
         

      Dzis oczy i uszy calego swiata skierowane sa na Norwegie.Wszyscy wiedza dlaczego.Ale nie o tym bedzie dzisiejszy post.Czytajac w necie VG(gazete) natknelam sie na ciekawy moim zdaniem artykul tematyka odbiegajacy zupelnie od tego,ze sie obecnie dzieje w centrum Oslo.Sprawa dotyczy paczki,ktora w 1912 roku Johan Nygaard  dawny wojt gminy przekazal pracownikom administracji gminy Sel.Na paczce widnieje napis aby nie otwierac paczki przed uplywem 100 lat.Paczka wazy 3.1 kg,ma 40 cm dlugosci,28 cm szerokosci i 9 cm grubosci.Do tej pory lezala w szklanej gablocie w muzeum w Gugbrandsdalen.Zanim tam trafila paczka,ktora przetrwala dwie wojny swiatowe krazyla po miescie Otta.Przypadek zadecydowal,ze paczka nie zostala wyrzucona.W latach 50-tych kiedy przeprowadzano akcje "odsmiecania" budynku gminy dwie osoby w ostatniej chwili wyciagnely paczke z kupy smieci.Rowniez w latach 80-tych  niewiele brakowalo aby paczka trafila na smietnik.
    Uroczyste otwarcie tajemniczej paczki nastapi dzis w miasteczku Otta o godzinie 18.00 w 400 rocznice "Bitwy w Kregu" kiedy to chlopi z Gudbrandsdalen walczyli ze szkockimi zolnierzami podczas wojny Szwecji z Dania-Norwegia.Bitwa ta zakonczyla sie zwyciestwem norweskich chlopow.Otwarcia dokona pracownik muzeum.
     Co jest w tej stuletniej paczce?Jutro napisze.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Post bez zdjec

        Mialam zniknac na chwile a tu jak sie okazalo wsiaknelam na dobre.Oznajmiam ,ze zyje!Do domu wrocilam tydzien temu i wlasciwie z niego nie wylaze.Od polowy czerwca chata stala pusta,syf sie w niej rozmnozyl i rozpanoszyl na dobre.Kurzowi i innym brudnym stworkom mowimy stanowcze NIE!Tak wiec tyram od rana do rana:)
    Lato szybko nam minelo.Wlasciwie to tego lata wcale nie bylo.Pogoda jak zwykle kaprysna.Duzo deszczu a i temperatury zachecaly raczej do kozucha niz do bikini.
No i same rozjazdy.Pakowanie,wyjazd,powrot na 2-3 dni,pranie,prasowanie,pakowanie i tak w kolo.
   W Polsce przywitala nas fala upalow.Dla nas istny szok termiczny.Troche sie balam o Adasia bo dziec nie zwyczajny do takich temperatur.Z poludnia dalismy noge nad morze bo tam bylo troche chlodniej.
  Potem znowu pranie i skok na polnoc Norwegii.I tam o dziwo bylo lato:)Byly ryby,byly jagody,tylko grzybow nie za bardzo.
  A teraz jestem w domu!Adas tydzien temu rozpoczal przedszkole.Jeszcze rok temu kopal w brzuchu a tu taki skok z niemowlaka do przedszkolaka.Na razie jest troche placzu.Danielek dzis rozpoczal rok szkolny co dla mnie oznacza popalone nerwy bo znowu sie zacznie:rozpakuj plecak,gdzie piornik,odrabiaj zadanie itd.
       Chlop wciaz na "tacierzynskim".W Norwegii kazdy tata ma prawo do 12 tygodni platnego urlopu "tacierzynskiego".Jesli go nie wezmie to przepada.
      Ja mam ostatni tydzien wolnego.Do pracy wracam w nastepna srode.BUUUUUU:(Oznacza to,ze nie bede tu czestym gosciem.Ten tydzien zamierzam spozytkowac na maksa.Oj bedzie sie dzialo!Zaraz pedze demolowac sypialnie bo znalazl sie kupiec na moje graty a potem gnam zakupic nowe:).Urabiam chlopa na malowanie,bo jak tu wstawic nowe meble do nieodswiezonych scian?To tak jakby ktos ubral czyste majtki na brudna d... Ja w tym czasie bede malowla komodke.I tu APEL DO TRANSFERUJACYCH.Marzy mi sie transfer na komodce.Bedzie malowana biala farba wodna(chyba z Fluggera).Jakie macie sposoby na ladny transfer bo nie mam czasu na eksperymenty.Co polecacie?Nitro czy media?
    I tym APELEM koncze ten post bez zdjec.W miare wolnego czasu bede starala sie cos napisac,wrzucic jakies zdjecie a teraz musze juz zniknac bo wiecie.... komodka czeka:)
                 Licze dziewczyny na wasze dobre rady!


czwartek, 14 czerwca 2012

Znikam na chwile:)

     

               Zarazona i jak na razie nie zrazona transferami postanowilam pokombinowac troche na innych materialach niz tkaniny.W efekcie eksperymentowania powstala szkatulka.Grafika rowniez i w tym przypadku znaleziona na blogu Malowany kokon .Wydrukowana na drukarce atramentowej i przeniesiona za pomoca Art Medium ktore zakupilam niemal dwa lata temu i dopiero teraz doczekalo sie swoich pieciu minut.Ze mna juz tak jest,ze wszystko musi nabrac mocy urzedowej:)Mam pelno pomyslow,wielkie checi do roboty tylko czasu brak.Korci mnie tez transfer na szkle i porcelanie tylko jak na razie nie wiem jak sie do tego zabrac.Zakupilam juz rozne media i .... stoja,czekaja:)
       Dzis wielkiego rozpisywania sie nie bedzie.Dodam tylko tak na marginesie,ze nocy juz calkiem brak.Az szkoda sie klasc jak tak fajnie cicho i jasno.Prezentuje pudlo i znikam.Jeszcze nie wiem na ile ale chyba na dluzszy czas bo cyganski gen sie w nas obudzil wiec do domu powrocimy przed nastaniem sniegow:)Obiecuje wpadac od czasu do czasu i Was podgladac.A teraz ide nakarmic mlodsze piskle i odespac noc:) bo znowu szkoda mi bylo sie klasc:)


poniedziałek, 11 czerwca 2012

Krotki sen nocy jasnej

       Nocy z nazwy,bo wlasciwie tej nocy juz nie ma.Ten tydzien to bedzie istne szalenstwo.W sobote nad ranem jedziemy.Zaczelam juz powoli pakowac manatki.Wczoraj bylo pochmurno,wiec i dzieci udalo sie zapakowac do lozek przed polnoca.Do trzeciej bylam na nogach bo lubie nocne zycie,jest cisza i moge sie skupic na tym co robie.I mam chwile dla siebie.O polnocy zrobilo sie szarawo,potem okolo pierwszej na chwile niebo bylo lekko granatowe,przed druga juz sie rozjasnialo a przed trzecia  bylo jasno jak w dzien.Ledwo sie polozylam a moje piskleta  znowu byly na nogach.Jeden gotowy do szkoly (o 3.30) a drugi chetny do zabawy:).I od nowa zaczelo sie pakowanie gagatkow  do lozek i usypianie.Ledwo czlek swe gnaty na lozu zlozy zaczyna dzwonic budzik bo tym razem trzeba wszystkich z lozek wyrywac.I jak tu nie dostac kuku?
     Zanim udalam sie na mini spoczynek nie wytrzymalam i musialam przetestowac moj ostatni nabytek.Sklecilam dwa lniane woreczki.Grafike znalazlam na blogu Malowany kokon i ja podkradlam.Przetransferowalam na tkanine za pomoca Art Medium a napis powstal przy pomocy "laserowy" i ulubionego nitro.Calosc wyglada tak:


         Moje pierwsze woreczki:).I jak? Moga byc?

piątek, 8 czerwca 2012

Co za dzien!

      Wczoraj nawiedzila mnie Marzenka.Planowalysmy sobie,ze przy najblizszej jej wizycie zrobimy "skok na sklepy".I tak tez sie stalo.Ale zanim wybralysmy sie "w miasto" Marzenka zrobila przeglad stosu reklam,ktore codziennie znajduje w skrzynce pocztowej.Nie mialam czasu na przeglad prasy wiec uzbierala sie niezla kupka:).Musze przyznac,ze Marzenka byla dosc bacznym obserwatorem bo wypatrzyla min. maszyne do szycia,ktora dla posiadaczy specjalnej karty byla tansza o polowe.Tak sie cudnie zlozylo,ze jestem w posiadaniu tej karty:).Podekscytowane znaleziskiem udalysmy sie na szwedaczke po sklepach.Zrobilysmy nalot na jedyny konkretny sklep z tkaninami .Porownalysmy ceny maszyn do szycia i Marzenka juz prawie,prawie byla pewna.Ja ja tylko podjudzalam,namawialam...Po powrocie do domu moja droga przyjaciolka wziela moja(!) karte i pojechala  dokonac zakupu.W dolku mnie scislo jak zadzwonila i dumnie oswiadczyla,ze jest szczesliwa posiadaczka maszyny:)Natychmiast znalazlam nabywce na moja "stara" (nie az tak bardzo stara ale z pewnoscia ubozsza) i ... pognalam do sklepu:)Zazdrosnica ze mnie jak nic!Ten cud techniki wyglada tak:


     Dac  Babie kase do reki to jak granat bez zawleczki:)
   

      Kazda wizyta Marzenki to emocje.Szalenstwo zakupowe to nic w porownaniu z tym co teraz pokaze.Marzenka i Qrka umowily sie na wymianke.Na tej wymiance skorzystalam i ja:).Dostalam od Qrki takie oto cuda:


slawetny szyldzik Qrki,


poszewke i 2 cudne woreczki.Dziekuje Ci Qrko kochana!!!
Prawda,ze piekne?

         A teraz znikam piec pierniczki(w lecie?),odtralac chalupe i powoli pakowac manatki.W nastepny piatek "daje noge" tam gdzie wcale nie ma nocy:)

sobota, 2 czerwca 2012

Litosci!

      Nastaja jasnosci!Niemozliwoscia staje sie pogonienie dzieciarni do spania,bo o 23 wciaz jest jasno i halastra lata do polnocy.Przestawil sie tez moj zegar biologiczny.Nawet jesli poloze sie o przyzwoitej porze(ok polnocy) to i tak mam wrazenie,ze za wczesnie ide do wyra:)Czy ktoras z Was wybierala sie kiedykolwiek pojezdzic na rowerze o pierwszej w nocy?A kto jada bigos o trzeciej nad ranem?Jeszcze troche a zostane wampirem:)
    Z niedospania robie sie leniwa.Mialam sie wziac za szycie firanek do kuchni i jadalni ale jakos to szycie mi nie idzie.Maly dziec wyrasta na terroryste.Zaczyna raczkowac na powierzchniach miekkich,na twardych zastyga w bezruchu.Upodobal sobie nosidelko,w ktorym nosze go na plecach.I tak oto wszystko co robie,robie z dzieciem na grzbiecie.Mimo wielu przeciwnosci losu udalo mi sie uturlac kilka bomb kapielowych.Teraz czeka mnie pakowanie.Kazdej z osobna.




    Weekend zapowiada sie domowo.Pogoda niezbyt sprzyjajaca wychodzeniu z domu.Na razie jest slonecznie i nie pada ale wieje zimny wiatr z polnocy i temperatura spadla do kilku stopni.O opalaniu na jakis czas trzeba bedzie zapomniec.A ja wybulilam sie na "faktory".Mam nadzieje,ze to nie koniec lata.
    
     Na zakonczenie maly zarcik :) Czyzbym zaczela tesknic za praca?





Milego weekendu zycze!

środa, 30 maja 2012

Wysepkowych wspomnien ciag dalszy

 

        Wracajac do tematu poprzedniego wpisu biwakowanie na wysepce nie ograniczalo sie tylko do szpiegowania cudzego pozycia malzenskiego.Bylo tez grillowanie,opalanie,kapiele i wedkowanie.Jak lato to lato!
   W sobote byl Dzien Matki.Moje dziecie rano spytalo "mamo, a kiedy jest ten dzien matki" wiec odpowiedzialam ze "dzis"."O!to ja nazbieram Ci kamyczkow".Jak rzekl tak zrobil:)Liczylam na kwiatki ale darowanemu koniowi w zeby sie nie zaglada.


Nawet je "zdekupazowal" rozgwiazdami.Oryginalny prezent:)Tyle serca i pracy w to wlozyl :D
Od razu wpadl mi do glowy kolejny genialny pomysl.Nazbieralam lupek i powstaly Trolle.I jak Wam sie podobaja?



wtorek, 29 maja 2012

Matka Desperatka

     Kolejny dlugi weekend dobiegl konca.Na nastepny trzeba bedzie poczekac rok:)Wraz z koncem weekendu skonczyly sie rowniez letnie temperatury i dzis termometr wskaze maksymalnie 15 stopni-czyli letnia normalka.
    Tym razem w towarzystwie Zamotanej Marzenki i jej drugiej polowy wybralismy sie na wyspe Ramtonholmen gdzie zwykle spedzamy upalne norweskie lato:)Po przybiciu do brzegu i wyladowaniu wszystkich gratow okazalo sie ,ze na wyspie nie bedziemy sami:).Doslownie metr od naszego "koczowiska" para ostrygojadow uwila sobie gniazdko.


   Widzac inrtuzow parka uciekla na bok bacznie nas obserwujac .


I tak sobie stali,dyskutowali,naradzali sie...



Instynkt macierzynski zwyciezyl


i nasza Desperatka...


usiadla na jajkach


a maz Desperatki patrolowal okolice



    Nastepnego dnia Desperatka pobila szczyt desperacji.Usiadla na gniezdzie pod parasolem chroniacym ja przed palacym sloncem.


   Na wyspie roi sie rowniez od mewich gniazd.Sa ich niezliczone ilosci.Trzeba bylo uwazac gdzie sie stawia nogi aby nie zdeptac jaj.W jednym z gniazd Marzenka znalazla takie male cudo


Podejrzewam,ze za jakis czas na naszej wyspie bedzie mnostwo takich malych biegajacych kulek:)