poniedziałek, 28 marca 2011

Jak zrobic mydlo?



  Mydlo domowym sposobem mozna wykonac na kilka sposobow:
1.Korzystajac z gotowego mydla (najpopularniejsze jest mydlo o nazwie "Bialy jelen" czy tez "Bialy wielblad" - cos ze zwierzeciem w nazwie),ktore najlepiej zetrzec na tarce i roztopic.
2.Wykorzystujac gotowe masy mydlane (do kupienia w sklepach internetowych z akcesoriami do wyrobu mydelek).Bazy te wystepuja w kilku postaciach:baza biala(bezzapachowa,mozna ja barwic na dowolne kolory),baza glicerynowa(jest calkowicie przezroczysta i daje najwiecej mozliwosci),bazy z roznymi dodatkami(baza oliwkowa,baza kremowa zawierajaca 1/4 balsamu nawilazjacego,baza z dodatkiem masla kakaowego,baza z dodatkiem masla Shea itd.)
3.Wykorzystujac platki mydlane - bezzapachowe i antyalergiczne,nadaja sie do robienia mydelek dla dzieci.
Barwniki:rozpuszczalne w wodzie barwniki kosmetyczne (do nabycia w wyzej wspomnianych sklepach ) lub barwniki spozywcze
Zapachy:wszystkie zapachy naturalne,spozywcze i kosmetyczne
Co mozna wtopic:prawie wszystko co nam przyjdzie do glowy:muszelki,cynamon,kawa,platki owsiane,suszone kwiaty,plastry suszonych owocow,prochy tesciowej :D
Topienie baz:najlepiej w kapieli wodnej czyli garnek do garnka,od czasu do czasu mieszajac.Mozna tez w piekarniku lub kuchence mikrofalowej ale tego nie probowalam.
Foremki:Tu wszystko zalezy od naszej wyobrazni.Mozna zakupic gotowe ale to dosc kosztowny biznes lub uzyc tego co mamy pod reka np:foremek do ciast,foremek do piasku dla dzieci,muszelek
Suszenie:Proces trawajacy najdluzej.Nawet dobe.Kiedy mydlo juz zastygnie w foremce nalezy je delikatnie wyjac i umiescic na drewnianej lub metalowej kratce aby rownomiernie z kazdej strony wysychalo.

No i to by bylo na tyle.Milej zabawy kobitki!

p.s. Powyzszy post dedykuje Lacrimie.Ona wie dlaczego :D

wtorek, 22 marca 2011

Rozane mydelka


    Zarzadzona przerwa w szalenstwie niestety bedzie krotka,bo w kolejce czekaja kolejne 2 osoby.Niecierpliwe istoty.Dzwonia i ponaglaja!Zdania nie zmieniam i do konca tygodnia drutow w lapy nie biore.Najgorsze jest to,ze to sa te same kolory.Nuda.Tymczasem aby nie marnowac cennego wolnego czasu zajelam sie produkcja mydelek.Tym razem zaprezentuje Wam kremowe mydelka o zapachu rozanym.Pachna cudnie!

sobota, 19 marca 2011

Obiad po norwesku

Bunt.Nie ma gotowania obiadow w soboty!Kto to widzial?Zakupy,sprzatanie i jeszcze gotowanie.Po tylu latach mieszkania w tym kraju wypada lekko sie "znorwezczyc".Zatem od dzis w kazda sobote na obiad bedzie norweska potrawa narodowa czyli pizza.W moim wydaniu wyglada tak:



A teraz z innej beczki.Po "sukcesie" pierwszego szala dopadlo mnie lekkie szalenstwo.Moja kolezanka jak tylko go zobaczyla zazadala takiego samego.I tak caly ubiegly tydzien zlecial mi na "szalenstwie".Tym razem szal jest koloru fioletowego.W rzeczywistosci kolor jest troche inny niz na zdjeciach.Wina swiatla.Ale to jeszcze nie koniec walki z szalami.W kolejce czeka tesciowa :D.





poniedziałek, 14 marca 2011

Pierwsze szalenstwo

    Wspomniane wczesniej "oszpecone" foteliki balkonowe oczekuja wiosny,na ktora raczej jeszcze dlugo przyjdzie poczekac bo bialy puszek wciaz popaduje.Foteliki jak najbardziej wygodne.Tak przyjemnie sie w nich siedzi i buja az naszlo mnie na druty.Caly tydzien dziergalam i w koncu skonczylam moj pierwszy od bardzo dawna szal.Ostatni szal(ik) wydziergalam chyba dziesiec lat temu albo jeszcze dawniej.Tak dawno,ze nie pamietam.Mohair na ten szal tez swoje odlezakowal.Kupilam go jakies dwa lata temu bez specjalnej okazji ot tak, bo mi sie kolor spodobal a potem wsadzilam go do szafy i teraz sobie o nim przypomnialam.Na drutach tez dawno nie robilam bo ostatnio pochlonieta bylam szydelkowaniem i produkcja serwetek,ktore porozdawalam na prawo i lewo.Lubie je dziergac,ale nie lubie ich w domu.Ale wracajac do szala.Wzor rzec mozna prymitywny czyli "prawo lewo".Nie chcialam sie na poczatek molestowac wzorem bardziej skomplikowanym aby sie nie zniechecic.Efekt ocencie same.  p.s.Mi sie podoba :D



środa, 9 marca 2011

Pierwsze kwiaty

"Lazilam" po roznych blogach i prawie kazda z Was ma w dorobku kwiaty z organzy.Pozazdroscilam i postanowilam zrobic jednego na probe.Wyszedl jaki wyszedl a i tak znalazl sie na niego "nabywca".W piatek przyjdzie z wizyta kolezanka i jeszcze go nie widzac "zaklepala" cwieta dla siebie.Odwazna!Nadal trwam w robotkowym marazmie.Zaczelam moherkowy szal ale chwilowo "zarzucilam" druty w kat.To wszystko przez pogode.Wczoraj wialo a dzis sniezyca.No tak.Lenistwo trzeba jakos uspraweidliwic.Dostalismy dzis "zaproszenie" do szpitala na USG na 6 kwietnia.Moze bedziemy wiedziec co sie nam "wykluje".Jak na razie moje zycie koncentruje sie na jedzeniu i spaniu.Mam nadzieje,ze z nadejsciem wiosny powroci mi zapal do robotkowania.

niedziela, 6 marca 2011

Wczoraj na Holmenkollen




   To historyczny dzien w historii naszego sportu a moze i nawet w historii naszego kraju,bo ktoz inny dal Polakom tyle radosci przez ostatnie 11 lat jak nie Adam Malysz.Niestety w czwartek po konursie na duzej skoczni Mistrz postanowil zejsc ze sceny i oglosil koniec kariery.Wczorajszy dzien obfitowal w emocje.Najpierw tych emocji dostarczyla nam Justyna Kowalczyk dzielnie biegnac 30 km i zdobywajac brazowy medal.Wyjedzie z Oslo z trzema medalami.O 15:30 na skoczni Holmenkollen rozpoczely sie skoki.Jak zwykle kibicow polskich bylo prawie tyle ile kibicow norweskich (a moze nawet wiecej).Wszyscy przyszlismy pozegnac Adama.Niesmialo liczylismy nawet na miejsce na podium polskiej druzyny ale jury podjelo decyzje o odwolaniu drugiej serii skokow.Tak wiec Adam oddal tylko jeden skok.Ostatni.Nawet nie mielismy okazji zaspiewac mu "Sto lat".Decyzja jury wywolala serie niezadowolenia zarowno wsrod kibicow jak i wsrod zawodnikow(jak sie pozniej okazalo).Ekspertem w dziedzinie skokow nie jestem ale wydaje mi sie,ze wiatr byl taki sam przez caly dzien i warunki pogodowe nie ulegly zmianie.Szkoda,ze konkurs zakonczyl sie przedwczesnie.Dla nas mistrzostwa swiata w narciarstwie klasycznym w Oslo przejda do historii narciarstwa nie tylko ze wzgledu na ilosc medali (trzy medale Justyny Kowalczyk-dwa srebrne i jeden brazowy i "braz" Adama Malysza) ale przede wszystkim ze wzgledu na to,ze na tej legendarnej skoczni,skoczni na ktorej odniosl pierwszy sukces i niejednokorotnie stawal na podium Adam oglosil koniec kariery.











czwartek, 3 marca 2011

Paczki,paczki...

   Tyle wczoraj bylo w TV o paczkach,ze i ja nabralam na nie ochoty.Ostatni raz chyba je jadlam 3 lub 4 lata temu.Nie  z powodu diety ale z powodu tego,ze w Norwegii paczkow nie ma.Sa "berlinboller" ale to nie to samo co polskie paczki.Tak wiec pierwszy raz w zyciu zrobilam paczki.Nie obylo sie oczywiscie bez wypadkow.Wymyslilam sobie nadzienie z rozy i czarnej porzeczki ale do glowy mi nie przyszlo,ze porzeczki moga zatkac szpryce do nadziewania a ja dosc silna w rekach jestem wiec polowa kuchni byla w nadzieniu do paczkow.Pomimo watpliwej urody te wielkie,lukrowane bomby kaloryczne szybko znalazly swioch amatorow.Powyzej moj kulinarny debiut i swiezo wydziergana serwetka.

wtorek, 1 marca 2011

Wizyta


   Mialam zaszczyt goscic dzis moja blogowa kolezanke Lacrime.Bylo to nasze pierwsze spotkanie i mam nadzieje,ze nie ostatnie a wirtualna znajomosc przeksztalci sie w rzeczywista.Jest to tak sympatyczna i ciepla osoba,ze swoja energia potrafi stopic najwieksze sniegi norweskie.Czas,ktory razem spedzilysmy zlecial tak szybko i tak milo iz mam wrazenie ze znamy sie Marzenko bardzo dlugi okres czasu.Jestes tak sympatyczna osoba,ze ladujac z Toba na bezludnej wyspie na pewno nie umrze sie z nudow.Dziekuje Ci za wizyte i za prezent,ktory od Ciebie dostalam.Czytajacy tego bloga wiedza,ze w poprzednim miesiacu wygralam candy u Lacrimy.Filizanki sa przecudnej urody a szydelkowe serwetusie - wyzsza szkola precyzji.Zobaczcie same.  p.s. agrest jest rewelacyjny!