piątek, 25 lutego 2011

Czyzby wiosna?

   Ocieplenie.Wczoraj wieczorem bylo -12 a teraz jest 0.Za to pieknie wieje,jest mgla i buro przez caly dzien.Mielismy zamiar wybrac sie dzis "na skoki" ale przy takiej pogodzie lepiej widac w TV.I na tym stanelo.Zobaczymy jak bedzie jutro i w niedziele.Adas i tak poleci,ze wszystkim szczeny opadna:D.W ramach robotek recznych wyprasowalam to co zalegalo na sofie w malym pokoiku a potem zabralam sie za mydelka dla kolezanki robione na cito.Tym razem zapachy owocowe.Czarna porzeczka z wisnia oraz truskawka.Te truskawkowe (zdjecie na dole) lekko nieudane.Nie lubie jak sie mnie ponagla.Zazwyczaj robienie mydelek zabiera mi caly dzien a tu musialam zmiescic sie w trzech godzinach.Efekt taki sobie ale zapach powala z nog.

czwartek, 24 lutego 2011

Szpetne stolki

   Ubiegly tydzien zlecial mi na zamawianiu sofy.Nie chodzi tu o wybrzydzanie tylko o norweska rzeczywistosc.Ilekroc udalam sie do sklepu zawsze bylo cos nie tak.Albo nie bylo osoby,ktora zajmuje sie zamawianiem towaru albo pracownik sklepu nie bardzo wiedzial co sprzedaje.Po pieciu wizytach w sklepie sofe w koncu udalo sie zamowic.Stanelo na tym,ze jak dobrze pojdzie sofa dotrze tuz przed wielkanoca.Poki co nabylam w Ikea 2 fotele z przeznaczeniem na balkon ale dopoki za oknem zima fotele pozastana w domu.Oczywiscie musialam je przerobic po swojemu bo nie lubie mebli w naturalnym kolorze drewna.I tak powstaly szpetne stolki.Zawsze mowie,ze na "jesionke" jeszcze mam czas.Te akurat byly w kolorze brzozy.

Tu bezposrednio po oszpeceniu bejca i tuz przed skreceniem.

a tu gotowe

wtorek, 15 lutego 2011

Preikestolen

Z racji tego,ze za oknem mroz i sniegu w dalszym ciagu przybywa,z robotkami troche "krucho" a mi sie chce wiosny zabieram Was na wycieczke po Norwegii.Taka wirtualna.Dzis bedzie Preikestolen.Cel mojej pierwszej wycieczki po Norwegii i od niej sie moje "szwedactwo" zaczelo.Pierwszy raz bylam tam pod koniec lata 2002 roku a potem wracalam w to magiczne miejsce kilka razy.Preikestolen (po norwesku ambona) to nazwa klifu o wysokosci 604 m polozonego nad Lysefiord (moim zdaniem najpiekniejszy fiord w Norwegii) w okolicy miasta Stavanger w poludniowo-zachodniej czesci Norwegii.Szczyt Preikestolen to polka skalna o wymiatach 25 x 25 m.Powstala prawdopodobnie 10 tysiecy lat temu w wyniku pekniecia skal pod wplywem mrozu.Jest ona zaliczana do najczesciej zwiedzanych i najpiekniejszych atrakcji turystycznych w tym kraju.Szlak zaczyna sie na parkingu przy schronisku Preikestolhytta.Na szczyt wiedzie pagorkowata i kamienista droga o roznicy poziomu 350m i dlugosci 6 km.W przewodnikach po Norwegii czesto pisze,ze piesza wycieczka zajmuje ok. 3-4 godziny w obie strony.Mi wspinanie sie po kamiuchach w obie strony zajelo znacznie wiecej czasu a na brak kondycji raczej nie moge narzekac.Widoki sa tak piekne,ze "przelecenie" takiej trasy bez zatrzymywania sie to czysta profanacja.Aby nie byc goloslowna dorzucam na dole pierwiastek z tego co mozna tam zobaczyc.


Poczatek trasy.Dosc forsowny :D
 



Polowa drogi.W miare plasko
 



Preikestolen
Ku koncowi :D
Preikestolen z gory



Widok na Lysefiord



czwartek, 10 lutego 2011

Sypie i sypie

Konca zimy nie widac.Jak tak dalej pojdzie to sniezysko znowu polezy do maja.A w Polsce ponoc alergicy na wiosne narzekaja i do Bydgoszczy przylecial bocian.U mnie za oknem wyglada tak:
I konca sypania nie widac.Ale nie snieg mialam pokazywac.Ostatnio troche zaniemoglam (ta niemoc potrwa jeszcze kilka miesiecy) i robotkowo jestem do tylu.Resztakami sil i z rozkazu Lacrimy wydziergalam miniature serwetki.Nie wysililam sie za bardzo.Na zdjeciu ponizej wraz z moim dzisiejszym drugim sniadaniem.
Wiem,wiem... Malo zdrowo,duzo kalorii ale za to smaczne :D.Natychmiast zabralam sie do dziergania nastepnej ale tempo jest zabojcze i na efekt koncowy zapewne przyjdzie poczekac kolejny miesiac.Z czytaniem troche lepiej.W ostatnich dwoch tygodniach machnelam to:

i zabralam sie za czytanie tego:

Zabawna ksiazka o malo zabawnych czasach z duza doza charakterystycznego dla Pana Wojtka poczucia humoru.Z nowosciami ksiazkowymi tutaj krucho ale jakos sobie radze.Popisalam sobie troche i teraz biore sie za kiszenie zurku i prasowanko.Czyli typowy dzien wolny od pracy:D.Pozdrawiam z wciaz zimowego Oslo.

czwartek, 3 lutego 2011

Koniec letargu

Koniec z leniuchowaniem! "Przebimbalam" caly styczen i nic nie zrobilam.Wracam do zycia!Z ospania wyrwala mnie Lacrima za pomoca tego:


Wygralam Candy!!!Nagroda piekna i strasznie sie ciesze z wygranej.Dziekuje!!!