czwartek, 10 lutego 2011

Sypie i sypie

Konca zimy nie widac.Jak tak dalej pojdzie to sniezysko znowu polezy do maja.A w Polsce ponoc alergicy na wiosne narzekaja i do Bydgoszczy przylecial bocian.U mnie za oknem wyglada tak:
I konca sypania nie widac.Ale nie snieg mialam pokazywac.Ostatnio troche zaniemoglam (ta niemoc potrwa jeszcze kilka miesiecy) i robotkowo jestem do tylu.Resztakami sil i z rozkazu Lacrimy wydziergalam miniature serwetki.Nie wysililam sie za bardzo.Na zdjeciu ponizej wraz z moim dzisiejszym drugim sniadaniem.
Wiem,wiem... Malo zdrowo,duzo kalorii ale za to smaczne :D.Natychmiast zabralam sie do dziergania nastepnej ale tempo jest zabojcze i na efekt koncowy zapewne przyjdzie poczekac kolejny miesiac.Z czytaniem troche lepiej.W ostatnich dwoch tygodniach machnelam to:

i zabralam sie za czytanie tego:

Zabawna ksiazka o malo zabawnych czasach z duza doza charakterystycznego dla Pana Wojtka poczucia humoru.Z nowosciami ksiazkowymi tutaj krucho ale jakos sobie radze.Popisalam sobie troche i teraz biore sie za kiszenie zurku i prasowanko.Czyli typowy dzien wolny od pracy:D.Pozdrawiam z wciaz zimowego Oslo.

1 komentarz:

  1. W Polsce na razie odwilż ale już w niedziele ma sypać śnieg .Tak więc i u nas zima powraca. Śniadanko pyszne ;-)) a co tam kalorie;-))
    Pozdrowienia z Polski

    OdpowiedzUsuń