piątek, 25 lutego 2011

Czyzby wiosna?

   Ocieplenie.Wczoraj wieczorem bylo -12 a teraz jest 0.Za to pieknie wieje,jest mgla i buro przez caly dzien.Mielismy zamiar wybrac sie dzis "na skoki" ale przy takiej pogodzie lepiej widac w TV.I na tym stanelo.Zobaczymy jak bedzie jutro i w niedziele.Adas i tak poleci,ze wszystkim szczeny opadna:D.W ramach robotek recznych wyprasowalam to co zalegalo na sofie w malym pokoiku a potem zabralam sie za mydelka dla kolezanki robione na cito.Tym razem zapachy owocowe.Czarna porzeczka z wisnia oraz truskawka.Te truskawkowe (zdjecie na dole) lekko nieudane.Nie lubie jak sie mnie ponagla.Zazwyczaj robienie mydelek zabiera mi caly dzien a tu musialam zmiescic sie w trzech godzinach.Efekt taki sobie ale zapach powala z nog.

5 komentarzy:

  1. Podziwiam....
    Kiedys probowalam sama zrobic mydelko, ale nic mi z tego nie wyszlo, a raczej wyszlo do kosza na smieci :)

    Pozdrawiam cieplo z wciaz mroznej Warszawy

    OdpowiedzUsuń
  2. Omatko!!! Te mydełka to ja bym zjadła na sam wygląd;-)
    A jeszcze gdyby do tego doszedł zapach........
    Miejmy nadzieję, że ocieplenie u Ciebie zwiastuje wiosnę;-)
    Też nie mogę się jej doczekać.
    Pozdrowienia i udanego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne mydełka:)
    U nas taka szadź że szok cudowne widoki

    OdpowiedzUsuń
  4. Pospieszylam sie z ta wiosna.Sniezyca za oknem ze nic nie widac.

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczne. Ja też kiedyś robiłam mydełka tylko na bazie miodu. Super wyszły;-).
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń