wtorek, 14 grudnia 2010

Szycie,szycie,szycie


    Len,len,len.Przez caly dzien.Najpierw uszylam lniana narzute na sofe,potem obrus a na koniec 2 serduszka z resztek. Siedze na chorobowym i szkoda marnowac czasu.Lekarz zasugerowal robotki reczne w ramach rehabilitacji.Mam ruszac lapa z powodu ktorej nie zmruzylam oka przez kilka nocy.Dzis bylo szycie a jutro poszaleje w kuchni.Czas na sledzie wigilijne.Barszcz juz sie kisi,szynki pekluja.Uwedze je w przyszlym tygodniu.I zrobie salatke!W prezencie od Mikolaja dostalam 3 sloiki polskiego majonezu i 2 sloiki chrzanu :D.O smalcu domowej roboty skubany zapomnial.Dorzucam fotki dzisiejszych wypocin.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz